@Bolt @powodzenia @Alnitak Masz rację, Bolt, niepotrzebne assumptions. No więc kiedyś spotykałem się z dziewczyną, która mówiła, że jej mieszkanie w kamienicy jest nawiedzone i ona się nawet z tym duchem zaprzyjaźniła i kiedy on rozrabia, to mu mówi, żeby przestał. Słuchałem jej opowieści jednym uchem, z rozbawieniem, ale uprzejmie potakiwałem. Aż kiedyś przekonałem się, że mówiła prawdę.
Leżeliśmy w łóżku, w jej pokoju, kiedy rozległo się donośne, zdecydowane pukanie do drzwi. Ja facepalm, że to jej matka, że pewnie za długo się zasiedziałem i mam się wynosić. O dziwo, nikt nic zza drzwi nie mówił, nie było słychać żadnych kroków. Ja mówię, że ok różowa, skoro Twoja matka przypomina, żebym już zdupiał do siebie, to ja się zbieram. A ona do mnie, że matka już dawno śpi, że zresztą moja obecność jej nie przeszkadza, i że to ten duch. Jeszcze wtedy patrzyłem na to sceptycznie.
Innym razem leżymy, już wiosna była, w każdym razie na tyle ciepło, że nie trzeba było się dogrzewać i nagle wygaszony piec typu koza w jej pokoju rozhulał się cały od ognia. Jak to w ogóle jest możliwe, skoro nie było w nim żadnego paliwa i nikt nie rozpalał tam ognia?! Gdyby mi ktoś to opowiedział, to bym nie uwierzył, ale ja to widziałem na własne oczy, podszedłem nawet do tego pieca i hulał tam duży ogień.
Miałem też inne historie w życiu, ale za dużo prywatnych informacji bym podał, zresztą są to dość osobiste wspomnienia i trochę przykro mi o tym mówić.
Zaloguj się aby komentować