Idę sobie raz Piotrkowską. Ładny deptaczek, ludzie, słoneczko. Nagle słyszę gdzieś z boku - "Dominika ty k⁎⁎wo! Odwracam głowę, a to w bocznym zaułku przy kamienicy, która wygląda jak po bombardowaniu wyłania się grupka dzieci w wieku na oko 11-13 lat, gdzie domniemana Dominika jest roześmiana od ucha do ucha. Wot krasnyje dzieciństwo.
Zaloguj się aby komentować