@Okrupnik kiedys pracowalem w pewnym kolchozie handlujacym czesciami i kazali robic „opisy klientow”
Czyli bedac u goscia miales sie go wypytac czego ile ma, do czego uzywa, najlepiej to zeby ci zrobil rozpiske XDDDD k⁎⁎wa cyrk
A jak nie byles u kogos to miales do niego DZWONIC i to samo, a ile, a co, a co pan kupuje itp
Nie dosc ze robiles z siebie debila xD to jeszcze ludzie mysleli ze chcesz ich okrasc
Oczywiscie pan wielki prezes zyczyl sobie raportow ze opisales przynajmniej 3 firmy DZIENNIE xD czyli w takim tempie to w ciagu miesiaca bys opisal wszystkie zaklady w wojewodztwie
No i oczywiscie skonczylo ze sie tak ze robilo sie opisy wymyslone totalnie z d⁎⁎y xD czyli bralem jakas firme, gosc mial np 3 tiry czy 1 koparke i sie wpisywalo ze to za⁎⁎⁎⁎sty potentat z 200 samochodami, albo wielka firma budowlana XDD
Janusz oczywiscie tego nie sprawdzal bo nie mial jak
Potem sie zwolnilem z dnia na dzien bo byl za⁎⁎⁎⁎sty mobbing, stalking (gosc wchodzil ci na kompa i patrzyl co robisz na monitorze xD) i jakies nierealne wymagania typu gosciowi co ma 1 tira sprzedawaj k⁎⁎wa 5 opon miesiecznie albo 2 beczki oleju po 208l, no debil
Pozdro dla przyszlych pracownikow co na podstawie tych opisow potem zdobywali klientow i robili im oferty xD
Nam janusz kazał tworzyć bazę potencjalnych klientów. Zatrudnił jakiegoś młodego typka, żeby zrobił w php aplikację formularzową podpiętą pod naszą domenę. Aplikacja wyglądała jak zrobiona na zaliczenie do technikum informatycznego, no ale była na nasz użytek wewnętrzny, więc w sumie miała działać, a nie wyglądać. Mieliśmy wyszukiwać w necie potencjalnych klientów pośród głównie wykonawców i rozsyłać im nasz gówniany katalog na kilkadziesiąt pozycji i takie tam. Gdy mu wspominałem, że najpierw trzeba mieć zgodę danego podmiotu na wysłanie takiego badziewia, żeby nie podchodziło to pod rozsyłanie spamu to się burzył i pieklił. Śmieszny to był gość. Kupił sobie książkę w stylu "Marketing dla opornych" i zafiksował się na 4P.
Drugi z prezesów - stary komunistyczny dziad, który chwalił się wycieczkami do Moskwy w latach 80 też sobie chyba zabierał tą książeczkę do kibla, bo twierdził, że 2/3 wizyt u nowych klientów, do których jeździliśmy powinno zakończyć się zamówieniem, bo tak było napisane w "Marketingu dla opornych".
Zaloguj się aby komentować