W sumie jak ktoś ma dożywocie, to lepiej go karmić i zapewniać dach nad głową, czy wykorzystać na chorych, którzy też są obciążeniem systemu? Już nie będę wymyślał chorych naukowców itp, ale po prostu zwyczajnego sprzedawcę, ofiarę wypadku, który coś tam do gospodarki daje - jeśli pracuje.