Komentarze (10)
Często szkolę młodych w swoim kołchozie. Staję na uszach by robili to co trzeba i robili to jak najsprawniej. Nie mam żadnych tajemnic i musiał bym być debilem żeby je mieć. Bo sprawa jest prosta - albo będą robili to co trzeba i tak jak trzeba, albo inni (w tym ja) będą musieli po nich poprawiać, a naprawdę mi się to ni c⁎⁎j nie widzi. Dlatego każdemu nowemu ziomkowi służę zawsze radą i pomocą, a jeśli uznam że się nie nadaje, to idę do wodza i mówię żeby go wy⁎⁎⁎ał i szukał nowego. To wszystko jest w interesie firmy, ale przede wszystkim moim. Polecam taki styl życia kołchozowego.
Zaloguj się aby komentować
