Gry i zabawy z językiem Tajskim. Lekcja pierwsza:
Syn nr.2 od kilku dni kaszle jak górnik na komisji lekarskiej. Ze względu na wiek lekarze zabronili dawać syropów, więc postawiłem na cebulę i miód. Posiekałem nasz narodowy owoc, wcielałem rychtyš do słoika, zalałem miodem i zostawiłem na noc. Dziś zaaplikowałem pierwszą ratę. Teraz mówię do żony, weź podaj ten syropik, zaaplikujemy młodym. Spytałem się jak by nazwała syrop z cebuli i miodu po Tajsku? -było by to หัวหอมน้ำผึ้ง czyli Hua hom nam pun. W dosłownym tłumaczeniu uwaga… “Dobrze pachnąca głowa, woda pszczoła”
Dziękuję, kurtyna w dół. Pi⁎⁎⁎⁎lę, łatwiej się będzie Arabskiego nauczyć. #naukajezykow #paszczakwtajlandii
Ps. Tak, młody się czuje lepiej.