#gownowpis #wspomnienia #dziecinstwo #nostalgia #lata90 #hejto40plus
Mój ADHD-owy łeb dziś od rana produkuje wspomnienia i przemyślenia. Zawsze mi lepiej, jak się czymś takim podzielę na hejto, bo mam jedną myśl we łbie mniej. Zwykle nie romantyzuję lat 90., ale czasami trzeba i dziś jest ta chwila
Moi rodzice mają znajomych, którzy za komuny wyemigrowali do Niemiec. Tam się nieźle ustawili finansowo i jakoś na początku lat 90. za śmieszną sumę kupili dom w moim rodzinnym mieście. Kupili z myślą, że będą przyjeżdżać do Polski na wakacje, albo święta. Poza tym okresem dom stał pusty. Zajmowali się nim moi rodzice i jeszcze jeden facet, który zimą robił za palacza i obsługiwał chatę w kwestii ogrzewania. Moi rodzice szli tam i sprzątali, odkurzali, wietrzyli, podlewali rośliny. Wiosną moja mama ogarniała ta ogródek. W zamian mogliśmy sobie z tego domu do woli korzystać a było z czego: wielkie podwórko z ogrodem, w domu wypasiona łazienka z trójkątną wanną w której można było puszczać masaż wodny, stół do piłkarzyków, stół do ping-ponga. Bywało, że spędzaliśmy tam kilka dni. Wypas. Ja jednak najbardziej lubiłem przeglądać rzeczy, które zostały po poprzednich właścicielach. Były tam całe góry gazet, kolorowych magazynów, książek. Kochałem otwierać na oścież wiosną ogromne okno, siadać na kanapie i godzinami przerzucać stare, kolorowe magazyny typu "Kino", "Przekrój", "Poznaj Świat" albo jakieś niemieckie katalogi, które się tam walały w szafkach. Czasami leżałem na kanapie w jednym z pokoi i po prostu patrzyłem, jak światło wpada przez szyby i na suficie pojawiają się różne wzory odbijające się przez kolorowe szybki w rogach okien. W rogu największego pokoju na szafce stało ogromne, stare, niemieckie radio, które zawsze włączałem. Ten dom nawet pachniał specyficznie. Czuć było jakby zapach fajkowego tytoniu. Z ogrodu słychać było ptaki a gdzieś w oddali szum samochodów. Kochałem wiosnę w tym domu.
