Komentarze (11)

@maximilianan przeczytałem i nie znalazłem żadnego dowodu mówiącego na to, że nie jest chujowo. Tak samo jak chujowo jest od lat, tylko że w poprzednich latach deficyt był ukrywany, a teraz chociaż jest wyciągany do budżetu, to na plus.


Deficyt 189 mld PLN przy planowanych wpływach do budżetu 632 mld PLN oznacza, że państwo wydaje o 30% więcej, niż ma zarabia. 30% więcej! Przy planowanym wzroście PKB 3.7%. A to tylko budżet centralny. Co to oznacza? Oznacza to coraz wyższe koszty obsługi długu. Deficyt budżetowy nie jest zły, ale na dłuższą metę zdrowa sytuacja jest wyłącznie wtedy, gdy deficyt budżetowy jest niższy od wzrostu PKB. Wtedy dług względem PKB gospodarki się zmniejsza i państwo może rozwijać się stabilnie.


Nie bez powodu UE ma jako warunek przyjęcia do strefy Euro 3% deficyt. Co się dzieje z gospodarką pozbawioną już własnej waluty, która się do tego nie stosowała widzieliśmy w Grecji.


I tak, rzeczywiście dług i deficyt nie będzie problemem dla państwa, o ile jest w złotówkach, a tak w dużej mierze jest. Nie będzie dla państwa, bo ono go sobie zroluje inflacją, ale będzie dla obywateli, dla nas wszystkich.

@maximilianan u mnie i u ciebie w portfelu. Słowo zarabia w kontekście wpływu do budżetu jest rzeczywiście dosyć głupie. Państwo raczej zabiera.


Tak czy inaczej 30% deficytu budżetowego to nie jest ani sytuacja zdrowa, ani możliwa do utrzymania przez wiele lat bez konsekwencji czy to dla samego państwa, czy też dla obywateli. I tak, Polska nie zbankrutuje. Nie to jest problemem.


Problemem jest to, że politycy wyruchają nas później bez mydła, zabierając drobnym ciułaczom oszczędności ich życia deprecjonując walutą i zwijając dług.


Czy więc dobrze, że się głośno krzyczy o deficycie budżetowym? Jak najbardziej!

Zaloguj się aby komentować