gdyby antysamochodowe szury żyły w średniowieczu:


- dopuszczone do ruchu byłyby tylko konie z kilku hodowli prowadzonych przez zaprzyjaźnionych z królem magnatów, konie urodzone w chłopskich gospodarstwach nie mogłyby wyjeżdżać poza pole.


- owies dla koni byłby produkowany tylko przez jedno przedsiębiorstwo należące do króla, przez nie dystrybuowany i dostępny tylko w jego placówkach. ciążyłby na nim ogromny podatek i byłby specjalnie znaczony. owies do siewu albo dla świń już mógłby być zbierany przez każdego, ale nakarmienie nim konia byłoby surowo karane, jeśli w konskich odchodach zostalby wykryty.


- wlasciciele koni musieliby miec tabliczke z corocznie przybijanymi przez weterynarza pieczątkami świadczącymi o stanie zdrowia konia. koń ranny, z chorym uzębieniem byłby rekwirowany przez policję (konną).


- „rząd w jakim stanie? o, tutaj strzemiono prawie się urywa, będzie mandacik 100 talarów. a gdzie są zimowe podkowy?”


- handlarze i wszyscy inni mieliby zakaz wjazdu brykami i wozami na rynek. zakaz nie dotyczylby rajców miejskich, króla i jego funkcjonariuszy, lokalnego pana, biskupa, którzy wozili sie ogromnymi karocami.


- wjazd do miasta bylby mozliwy tylko koniem nie starszym niz 5 lat, który miałby odpowiednio ustaloną normę pierdzenia. norma byłaby wyznaczana we współpracy z hodowlami, tak żeby eliminować konkurencję z innych hodowli i żeby trzeba było co kilka lat kupować nowego konia, a starego dawać do rzeźni.


- ulice bylyby zwężane, tak żeby piesi i jeźdźcy przeszkadzali sobie wzajemnie – np tak żeby dwa wozy nie mogly sie minąć. istniałyby specjalne blokady, żeby tylko pieszy się mieścił.


- w ramach „alternatywnego transportu” panstwo promowaloby osiołki i specjalnie sprowadzało je z Grecji, osiołki nie nadawały by się do roli, bo byłyby za małe, za słabe i szybko by się męczyły, a po jednym zranieniu trafiałyby do rzeźni.


- koń woźnicy przyłapanego na jeździe po pijaku byłby zabierany do rzeźni.


- dostawaloby sie mandat za zostawienie konia na trawie.


#heheszki #pasta #bekazaktywistowmiejskich #samochody #motoryzacja

Komentarze (10)

Fajny post. Szczególnie, kiedy ulice we współczesnych miastach są barierami większymi niż rzeki. A jedynie dzięki temu "komunistycznemu, antysamochodowemu" prawu mogę sb chodzić ulicami Starego Miasta. Bo od czasu powstania samochodu nie mogę zrobić tego samego po ulicy przy której mieszkam.

Zaloguj się aby komentować