Dzisiejsze moje wykańczanie baterii w dronie, doprowadziło mnie jeszcze w jedno miejsce.\ Będąc małym szczochem lvl 7, jeździłem z mamą, czasem siostrą nad pobliskie jezioro. Około 20 kilometrów od Gorzowa.\ Jeździliśmy wtedy przebłyskiem geniuszu Polskich i radzieckich inżynierów, czyli Jelczem M11. Z tego co pamiętam, to linia prowadząca nad to jezioro, to chyba była "X". Telepaliśmy się najpierw po asfalcie, a później polną drogą, około 2 km.. Jak na dworze było 35 stopni, to w autobusie podobnie, chyba, że otworzyło się okno, to wtedy 37, ale za to było fhuj głośno... Fajne czasy byli... Teraz odnwiono plażę, wszystko monitorowane, same zakazy i jakoś tak czuć te obcięte jaja...\ Mimo wszystko dobrze, że ogół się zmienia, bo mozna żyć przeszłością, ale bez przesady...\ A i teraz przejachałbym się taką maszyną
Komentarze (2)
Zaloguj się aby komentować