Dzisiaj w nocy był kryzys ze spaniem. Usnąłem bardzo szybko, ale rozbudzałem się co mniej więcej dwie godziny i czułem się jakbym był w stresie. Serce mi kołatało i drżały mi dłonie. Rano obudziłem się w sumie wypoczęty i raczej bez objawów, ale noc wspominam źle.


Rano po śniadaniu złapał mnie atak paniki połączony z "niemocą". Najpierw przyszła myśl, że ja już sobie z tym wszystkim nie dam rady, że to wszystko ponad moje siły, że koniecznie i natychmiast potrzebują pomocy, że zaraz wyjdę z siebie i już nie wrócę. Ta myśl przerodziła się w lekki atak paniki, gdzie musiałem usiąść na tapczanie, zamknąć oczy, wyłączyć wszystkie myśli i cały mózg i uspokoić się chwilę. Minęło po około 10-15 minutach.


W takich momentach jak ten, z jednej strony wiem, że to tylko mój mózg, ale z drugiej to on steruje całym ciałem i sam nie dam rady tego zatrzymać. Na szczęście trwało to krótko i nie było tak mocno obciążające, ale... no cóż, znowu było.


Powodem ataku paniki był moment w którym zjadłem posiłek i jeszcze nie zdążyłem podać sobie insuliny, bo zajął mnie trochę syn i mój cukier zamiast po 20 minutach wzrosnąć o spodziewaną wartość... spadł o tę samą wartość. Nawet mnie to nie zaskoczyło, tylko... zbiło z tropu. W jednej chwili wyobraziłem sobie, co by było, gdybym jeszcze wbił insulinę i ten cukier spadł by jeszcze mocniej, albo gdyby nikogo innego nie było w domu. No w każdym razie takiego wyniku się nie spodziewałem.


Ta sytuacja sprawiła, że dosłownie na chwilę się poddałem, wywiesiłem flagę. Stwierdziłem - nie dam już sobie z tym rady. Skoro tak się dzieje, skoro to nie jest przeze mnie spodziewana sytuacja, to ja już sobie nie poradzę, tylko potrzebuję pomocy. Lekarza, specjalisty, szpitala, kogokolwiek. Ta myśl chwilowo zawładnęła moim mózgiem i sparaliżowała mnie. Nie pozwoliła racjonalnie myśleć, tylko wbijała we mnie coraz więcej stresu i niemocy. Stąd też się wziął atak paniki.


Po chwili się uspokoiłem i złe myśli odeszły, ale kosztowało mnie to trochę walki, spokoju i przejęcia syna przez żonę. Ten atak to pierwsze zdarzenie od dłuższego czasu, co oznacza, że najbliższych kilka dni będzie kluczowych w moim aktualnym stanie zdrowia psychicznego. Reszta dnia była raczej bez stresu, po porannej akcji - przeszło mi i pozostały czas dnia był dość pracowity - może też dlatego nie miałem czasu myśleć o tym wszystkim, bo znalazłem sobie zajęcie.


Tak na szybko i dość chaotycznie chciałem wam opisać jeden z problemów z którym się teraz mierzę - zbyt intensywnym myśleniem o wszystkim i zakładaniem najgorszego, co powoduje właśnie u mnie takie stany. Jak będę mieć głowę, opiszę trochę więcej takich sytuacji, które mnie trafiają. To tylko tak, by pokazać, że oprócz cukrzycy mierzę się z problemami związanymi z psychiką i to właśnie z nimi teraz w pierwszej kolejności chcę walczyć.


#blogzcukrzyca

Komentarze (4)

Walcz i nie pi⁎⁎⁎ol się z myślami...wiem trudne, ale masz dla kogo żyć...no i robić wrzuty tutaj ¯\_(ツ)_/¯ tak, czytam wszystko co wrzucasz.

Zaloguj się aby komentować