Dzisiaj miałam koszmarny dzień w pracy. No po prostu kociokwik nie z tej ziemi. Szef nazatrudniał osób i w związku z tym dużo ogarniania przyszło a jeszcze trzeba było ogarnąć tych którzy już są dawno zatrudnieni. Wykonałam jakieś 100 000 telefonów.
Wróciłam do domu, i jak mozg już zaczął działać, chociaż do tej pory to zbyt dużo powiedziane, dotarło do mnie że istnieje taka socjotechnika że każ debilowi iść do przodu i nie mów że włazi na ośmiotysięcznik.
Otóż jestem tym debilem.
Bo z tego co kojarzę firma jeszcze nigdy nie była w takim piku. I w tak ważnym projekcie. Szczyt sezonu za granicą a poza tym projekt jest bardzo duży i w tym momencie na największym projekcie jest około 80 pracowników.
I tak, w sumie można powiedzieć że jest to jakiś powód do dumy że gdzieś tam wiąże koniec z końcem a jednocześnie wiem ile mnie to nerwów kosztuje.
Trzymajcie mocno kciuki żebym jutro sfinalizowała wszystkie rzeczy bo będzie trudno.
Tak się tylko zastanawiam, co mi dalej przyjdzie. A może to tylko dowód od świata że mam jednak jaja.
#przemyślenia #pracbaza #mamjaja