Dyskusja użytkownika Wyrocznia
Dzień dobry.
- Partia ogłosiła, że 34 lata po upadku PRL i po 8 latach swoich rządów, przyszła pora na, zgadliście, lustrację. Tym razem Służby Cywilnej, ale to kompletnie bez znaczenia, równie dobrze mogło chodzić o kolejarzy, leśników czy działaczy Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. Po prostu trzeba było wskazać jakąś instytucję, oznajmić, że roi się w niej od postkomuchów, esbeckich wdów czy innych morderców Popiełuszki, urządzić pokazową czystkę (oczywiście starannie omijając rzeczywistych byłych współpracowników SB, który dziś są dobrze umocowani w Partii) i zwalić winę za wszystkie nieszczęścia na "układ".
- "No, dożyliśmy nareszcie tej chwili, kiedy mamy dekomunizację dotyczącą głównych (...) filarów, nazwałbym to wprost, stabilności państwa" - powiedział senator Partii Jerzy Czerwiński, a ja westchnąłem z ulgą wraz z nim. Coś mnie przez te ostatnie miesiące gryzło, gdy patrzyłem na partyjną propagandę. No bo tak:
Robaki - szczęśliwie nie zażarły, choć agitprop wykręcił nimi potężne zasięgi.
Papież - okazało się, że na Potężnym Marszu 2 kwietnia było tyle co na byle lepszym meczu polskiej ligi.
Tusk jako gauleiter niemieckiego neokolonializmu - grany od lipca zeszłego roku, a tak po prawdzie to od bodaj 20 lat, więc odhaczone.
Tusk i Putin - grane do oporu, włącznie z iście orwellowskimi szpagatosaltami, że niby PO chciała sprzedać Ukraińców Rosjanom już w 2014 roku, więc odhaczone.
Seksualizacja dzieci - właśnie wraca, więc będzie grana.
- I ciągle mi czegoś brakowało, czułem niepokój. I Partia mnie od niego właśnie uwolniła, najwidoczniej wraz z senatorem Czerwińskim, który tak bardzo czekał na tę lustrację, że przez osiem lat bycia senatorem Partii nie zrobił w tym kierunku dokładnie nic. No przecież oczywiście, że lustracja. Przecież to jest polityczne złoto. Każdy, ale to absolutnie każdy, kto ma te 55 lat lub więcej, może być zawsze oskarżony o bycie umoczonym, pokazowo zmieszany z błotem i zwolniony. Widzimy to po raz n-ty, w końcu dokładnie tak samo Partia tłumaczyła swoje autorytarne przejęcie sądów - że niby są tam same komuchy. Zwolnienie kilkuset generałów i pułkowników z wojska - tak samo. Likwidacja wywiadu i kontrwywiadu wojskowego - tak samo.
- A jeśli ktoś ma wątpliwości, to uprzejmie donoszę, że Partia oficjalnie mówi, że robi to teraz, a nie np. w 2015 roku, bo jest wojna. Oczywiście wojna trwa już ponad rok, więc ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że może jednak chodzić o wybory i stworzenie kolejnej zasłony dymnej, która ukryje masowe rozkradanie państwa, montypythonowską niekompetencję level "a co to tam spadło w tym lesie, hehe w sumie nieważne, chodźmy bo kielich stygnie" i oczywiście takie drobiazgi jak Pegasus, zmiany w kodeksie wyborczym, dyktatorska kontrola nad całymi sektorami państwa, identyczna z kremlowską propaganda czy coraz śmielsze nawoływanie i dążenie do polexitu.
- No, to jak ktoś będzie o to pytał, to mu się zamknie twarz histeryczną lustracją. A jak będzie drążył, to się go nazwie ruskim agentem i załatwione. Że to nikogo nie przekona? Możliwe. Ale możliwe, że wcale nie musi. Partia nie wygrywa przepływami wyborców, tylko mobilizacją swojego elektoratu i demobilizacją opozycji (w czym niektórzy opozycjoniści i media jej aktywnie pomagają). A opowieść o postesbeckich agentach FSB czających się w urzędach w ilościach znacznych, doskonale odwoła się do wielu lęków suwerena. I go doskonale zmobilizuje.
#jebacpis #bekazpisu #wiadomoscipolska #putinowskapolska #polityka
(tekst nie mój, źródło: Doniesienia z putinowskiej Polski na fb)

