Dwa słowa na temat transportu zbiorowego w Tajlandii.
Pociąg nocny z Bangkoku do Surat Thani. Prawie 900 km, 10,5h jazdy. W Bangkoku wsiadamy, odjeżdża punktualnie i rano następnego dnia zajeżdżamy na stację MINUTĘ PRZED CZASEM. Z zegarkiem w ręku, dosłownie.
Pociąg powrotny tydzień później. Pociąg przyjeżdża na stację w Surat Thani o czasie, gramolimy się, pociąg odjeżdża o czasie. Spanko i znowu prawie 900 km i 10h dalej pociąg przyjeżdża O CZASIE.
Jako użytkownik PKP, nie rozumiem XD
Oba pociągi to były wagony sypialne w 2. klasie (na 3 możliwe). Pierwszy kosztował 70 zł, drugi 90 zł, no ale tu nie ma co porównywać akurat.
Na zdjęciu ichniejszy wars.
#podroze #tajlandia
