Dwa lata temu pojechałem z dziewczyną do Wiednia na weekend. Nocleg zamówiliśmy w mieszkaniu u pewnej pani po 30. za pomocą jednego z portali. W ogłoszeniu info, że w mieszkaniu są zwierzęta. Podczas konwersacji oraz rozmowy telefonicznej dopytywała nas, czy lubimy zwierzęta, bo są... Ok, oboje lubimy zwierzęta - nam to nie przeszkadza.
Na miejscu okazało się, że ona ma tylko kota. A ten kot był tak niesamowicie przyjacielski, że przychodził do nas do pokoju i prosił o zabawę. Jej nie było w mieszkaniu, my byliśmy, a kotek do nas i na głaski. Gdy pani była, kot był u niej (u niej też spał). Bardzo to było miłe

