Komentarze (7)

Robota sama w sobie to jest pikuś. Wot płużysz, sypiesz sól i cześć. Czasem się coś zbździ, ale masz kreatywny łeb więc naprawiasz, drutujesz i działasz dalej. Udręką jest to, że chciałem np być na sylwestra z moją babe, a tu zonk- po weekendzie poświątecznym mnie cofnęli- lodowica rozjebała firmę, głupki nie ogarnęły, a wiara się porozbijała na lodzie, co groziło wyjebaniem z obiektu. Drugą udręką jest moja politoksykomania i zamiłowanie do grania na streecie. No wyszedłbym sobie, się odchamić, odpiąć wrotki i pohałasować wydzierając mordę na występie. No na trzeźwo nie uwolnisz takiej ilości energii w eter, ale przecież wystarczy, że spadnie warstewka, albo lodowiczka skuje i już dzwonią. A zestaw przecież nie puści;)

Zaloguj się aby komentować