Dobra, minęła 16.00 , więc więcej info. Od czwartku do niedzieli byłam na wypadzie do Wrocka. Jechałyśmy icc i nie powiem, podróż odbyła się szybko i całkiem komfortowo. Po dotarciu na miejsce z buta udałysmy się na rynek, gdzie miałyśmy mieszkanko przy informacji turystycznej. Jako, że nie jestem podróżnikiem i większość życia spędzam w swojej norze, to było dla mnie nie lada ciekawostką bezkontaktowe kwaterowanie i wykwaterowywanie z rzeczonego mieszkania. Mieszkanko przyjemne, choć na samej górze.
Minus taki, że na miejsce dotarlysmy ok. 12.00 a do mieszkania wejść można było chwilę przed 16.00, toteż szlajałysmy się z walizkami na kółkach po rynku. W Starym Młynie zjadłysmy pierogi i popilyśmy autorskimi (chyba) trunkami. Po 17.00 udałysmy się w krótki rejs po Odrze na biletach emeryckich xD. Miły pan "kapitan" sprzedał nam kilka lokalnych miejskich legend, ale i podpowiedział co tam ciekawego oblukać. Tak więc kolejną destynacją był Ostrów Tumski oraz wyczekiwanie mrocznego latarnika xD. Żeby było weselej, nadałam naszej wyprawie rangę gry RPG i zaliczałyśmy questy.
Udało nam się zobaczyć i latarnika i zaliczyć knajpkę gruzińską, a nawet odgadnąć zagadkę Menela-mędrca: urodził się włochaty i zmarł włochaty. Był żołnierzem... I tu mu przerwalysmy zagadkę odgadując. Spotkalysmy też zadowolonego krasnala Miodka.
Pierwszy dzień to 10 tysięcy kroków i zaciesz z dobrze wybranego miasta do zwiedzenia. C.D.N.
#podrozujzhejto #wroclaw #gownowpis #spierdotrip #podrozeksztalca




