Dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi? Myślę, że odpowiedź jest prostsza niż nam się wydaje.

Zastanawiam się dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi. To nie są odosobnione przypadki. Relatywne odczucie szczęścia jest niskie.

Otóż myślę, że wszystkie te problemy biorą się stąd, że człowiek w swojej naturze to istota społeczna. Gdyby ktoś poprosił mnie o opisanie ludzkości jednym przymiotnikiem, to byłoby właśnie to: istoty społeczne. I tutaj właśnie wyszliśmy w złym kierunku, przeciwko swojej własnej naturze. Zabijamy kontakty społeczne - plemiona. Nasze ciała i umysły podświadomie domagają się właśnie tego - swojego własnego plemienia. Jeśli urywamy kontakty i nie mamy bliskich przyjaciół oraz swojej określonej roli w bliskiej grupie - cierpimy. Jeśli cierpi jeden z członków naszej bliskiej grupy, to my też cierpimy.

Oczywiście mechanizmów powstawania cierpienia jest więcej, ale jest ono bardzo subiektywnym odczuciem i moim zdaniem właśnie między ludźmi większość problemów bierze się z zaburzenia tych bardzo prostych mechanizmów społecznych.

Często jest też tak, że praca zawodowa - której wykonujemy nienaturalnie dużo, bo 40 godzin w tygodniu - oraz pułapka w postaci pętli dopaminowych na portalach społecznościowych i różnych TikTokach i YouTube'ach zabiera nam czas i siły mentalne na kontakty społeczne. To też przekłada się na podwyższony stres i niższe poczucie szczęścia, co można porównać właśnie do izolowania społecznych rybek.

Patrzeć na nas należy jak na przykład na rybki w akwarium. Jeśli są społeczne, to trzymamy je razem. Rybki widzą innych członków swojego gatunku i to redukuje u nich stres. Jeśli rybki społeczne będą trzymane osobno, wywoła to u nich nadmierny stres, gorsze zdrowie i w konsekwencji śmierć. Podobnie jest u ludzi. To jest takie proste.

Można na nas patrzeć jak na biologicznie zaprogramowane roboty, które wykonują swój program. Taka jest nasza natura - ten kod wypracowany w toku ewolucji. Tego się już nie da zmienić w ciągu jednego życia czy nawet wielu pokoleń, bo to miliony lat ewolucji. I tyle, tak jest po prostu.

Trzeba to zrozumieć, zacząć dbać o kontakty społeczne, przyjąć swoją rolę i traktować to po prostu jak codzienną rutynę i mycie zębów. Jeśli będziemy dbać o sieć naszych kontaktów społecznych - relatywny poziom szczęścia się poprawi.

Takie jest moje zdanie na ten temat.


#feels #rozkminy

Komentarze (9)

@szatkus-1 bo to super ludzie. Bardzo lubię te społeczność i nie do końca są ramionami bo myślę że się z niektórymi spotkam. A santes tacy co już ich poznałem osobiście chociaż może akurat nie z hejto.

@DexterFromLab Niestety ale wykonywanie pracy "taśmowo", bez realnego kontaktu z innymi ludźmi, to jest dramat społeczny. Nawet przed erą pracy zdalnej to dostrzegałem - człowiek niby miał te pięć minut rozmowy podczas kawy czy przerwy śniadaniowej ale pozostałe 95% czasu spędza tak naprawdę w samotności klepiąc bezmyślnie w komputer. A jeśli praca naprawdę jest wymagająca to po tych ośmiu godzinach nie masz kompletnie ochoty na interakcje z innymi ludźmi. I tutaj z "pomocą" przychodzą media społecznościowe i wszelkiego typu platformy rozrywkowe - zamiast się wysilać na rozmowę odpalasz hejto, youtube, netflixa itd.


Dlatego lubię jeździć do rodziców bo są na emeryturze i u nich się żyje zupełnie inaczej. Trzeba pomalować płot - kilka osób pracuje obok siebie i gada o jakiś pierdołach. Trzeba wykopać warzywa z ogródka - też wszyscy pracują razem i wiodą niekończące się rozmowy o niczym. Totalnie inny świat, taki bardziej naturalny. To jak wygląda dzisiejsze społeczeństwo młodego pokolenia jest nie do zrozumienia dla starszych ludzi. Moja babcia uważa za żart i stale niedowierza jak mówię o mojej pracy i wspominam, że potrafię przez cały dzień nie odezwać się do nikogo nawet słowem. Czasy się strasznie zmieniły pod tym względem ale nasza psychika raczej nie odrzuci tylu lat ewolucji w społeczeństwie.

Zaloguj się aby komentować