dawno dawno temu poszedłem do znajomego sklepu komputerowego, pogadałem z właścicielem i wyszedłem na papieroska, stanąłem na chodniku przy znaku drogowym, wyciągam fajka i szukam ognia, cholera, ogień został na zapleczu, poszedłem po ogień - jeb, dup, łup, bęc - trzy samochody rozbite, jeden wylądował w miejscu gdzie wcześniej stałem i miałem, odpalać fajka - żyję na kredyt