Dyskusja użytkownika smierdakow
Czy trybunał stanu dla Glapińskiego cokolwiek znaczy?
W kwestii Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu warto pamiętać, że ściśle polityczny sens takiego ruchu jest ograniczony do czystej symboliki, bo w takiej sytuacji nowa koalicja w Sejmie i tak nie jest w stanie "przejąć kontroli" nad NBP.
Przy zawieszeniu prezesa Glapińskiego jego obowiązki przejmuje Marta Kightley z obecnego zarządu NBP, a przy odwołaniu Glapińskiego nowego prezesa będzie wskazywać prezydent Andrzej Duda, a nie Sejm.
Wprawdzie to Sejm prezesa NBP powołuje, ale tylko na wniosek prezydenta, więc może się tu pojawić konflikt, ale wtedy nadal bankiem tymczasowo będzie kierować Kightley, czyli osoba, która pojawiła się w NBP na wniosek samego Glapińskiego.
Oczywiście Marta Kightley może być zupełnie innym i znacznie lepszym prezesem NBP niż Glapiński i np. poprawić komunikację tej instytucji, ale nie wiem czy to jest korzyść dla której warto robić aż taką awanturę, z wykorzystaniem Trybunału Stanu.
Zwłaszcza, że będzie to też klasyczny przykład ataku rządu na niezależności banku centralnego, więc np. EBC będzie tu pozycji Glapińskiego bronić z powodów fundamentalnych, niezależnie od jego polityki i poglądów.
Sytuacja zmieni się po wyborach prezydenckich, ale nawet wtedy całą procedurę odwoływania Glapińskiego powinno się robić tak, aby i EBC i UE i rynek finansowy wyraźnie widziały, że jest to całkowicie uzasadnione konstytucyjnie. Jeśli takie uzasadnienie w ogóle istnieje.
https://twitter.com/rafalhirsch/status/1722896170106679380?t=XH9k9J4SrvxNRrjF3cfB1w&s=19
#polityka