Dyskusja użytkownika razALgul
Czy jestem ch*jem?
Ukradłem kota. Ukradłem go sąsiadce. Mam ją za płotem i ona ciągle ma jakieś koty. Zero zainteresowania ich zdrowiem, tylko podejście, że przeżyje, to przeżyje. Wielokrotnie wspominałem o sterylizacji, że robią to za darmo i tak dalej. Nie wspomnę o odrobaczaniu. Sam mam mały zwierzyniec, bo dwa psy, kot, spore akwarium i dokarmiam te jej koty, bo ona im daje makaron z obiadu, albo ryż. Nawet do tego towarzystwa przykumplowaly się dwa jeże, które jedzą razem z kotami. Ostatnio na rejonie pojawiły się dwa małe kotki. Jeden z tego co wiem, już zdechł. Zapytałem więc sąsiadki, czy ten drugi jest do oddania. Ona oczywiście, że nie, bo chce go sobie zostawić, bo taki ładny. A co z mniejszym? Na to ona, że zdechł, bo chudy był i coś tam. I pytam, czy był odrobaczany i tak dalej. Ona na to, że nie bo to zdrowe koty są i nie potrzebują. Zdrowy i silny kot i wziął i sobie zszedł... Szlag mnie trafia z takimi ludźmi. Różowa, gdy tylko zobaczyła młodego, zawinęła go do domu i oddaliśmy go naszej koleżance, która zakochała się w tym kocie. Jechała po niego o 19 w niedzielę, na zadupie dolne, od razu, bez gadania. Zastanawiam się teraz. Odebrałem kota starszej kobiecie, która i tak ma go w d⁎⁎ie, ale jest ładny. Któryś kot, z zeszłorocznego miotu napatoczył się na mojego psa i mimo, że ostrzegałem, że kobieta powinna ich pilnować, trafił na większe zęby. Wówczas mały kot miał złamany kręgosłup, bo pies nim szarpnął. Od sąsiadki usłyszałem, że tego (żywego) kota, powinienem wrzucić do śmieci i tam sobie zdechnie. Do dzisiaj pamiętam, jak musiałem go dobić.
Trochę chyba jestem kutafixem. A z drugiej strony, niech sobie zwierzę pożyje w dobrym domu, otoczone opieką.
Fakt nadmiernej populacji kotów, to inna sprawa, ale jak już jakiś sobie żyje, to niech cieszy ludzi i sam będzie bezpieczny. Jednak wiejskie podejście do zwierząt, jest tragiczne...nie wrzucam wszystkich do jednego worka, ale dalej jednak, tak traktuje się zwierzęta na wioskach.
#koty #zwierzeta
