@Topia
Za komuny, w latach 70-tych, potrafiliśmy wybudować i 200 tysięcy nowych mieszkań rocznie, dzisiaj jest to kilkanaście tysięcy. Do tego współczesne budownictwo to jakiś szajs - powstaje nowe osiedle, komunikacja miejska nie zostaje podciągnięta, nie powstają przedszkola, ośrodki zdrowia, praktycznie zero zieleni, a jak wyjrzysz przez okno, to zaglądasz sąsiadowi w talerz, bo rozplanowanie bloków to jakiś żart. A mieszkania najczęściej dalej 40 metrów kwadratowych, albo i mniej. Jak nie lubię tego ustroju, to akurat budownictwo mieszkaniowe jak najbardziej im wyszło.
> rudego , który już raz zamach na OFE przeprowadził
Jaki zamach, a OFE, co ty ćpiesz? System OFE ma sporo problemów:
-
nie obejmuje sędziów, służb mundurowych, parlamentarzystów, itd.
-
ostatnio doszły kolejne święte krowy, i niepracująca pijaczka co wydała na świat czwórkę dzieci dostanie teraz emeryturę
-
nie uwzględnia różnicy pomiędzy długością życia kobiet i mężczyzn, przez co jesteśmy poszkodowani
-
nie ma praktycznie nic do zaoferowania tym, którzy chcieliby więcej płacić, w zamian za wyższą emeryturę, bez gwiazdek typu „inwestowanie wiąże się z ryzykiem, możesz wpakować kupę kasy i nic nie dostać”, czy „wypłacamy kasę przez z góry określony czas, jak się okażesz wyjątkowo długowieczny to masz pecha” - w przypadku systemu emerytalnego jest to nieakceptowalne
-
nie ma mechanizmu regulowania wieku przejścia na emeryturę w zależności od stosunku liczby pracujących do emerytów i od średniej długości życia
-
w idiotyczny sposób zaangażował sektor prywatny, np. OFE kupowały obligacje skarbu państwa, pobierając za to prowizję (brawo dla Tuska, że chociaż tę jedną rzecz wyprostował)
-
oszczędzanie na emeryturę w prywatnych funduszach jest w ogóle mało bezpieczne - w razie wojny, czy poważnych przemian politycznych, nie można na nie liczyć
-
piewcy idei „będziesz na swoją emeryturę odkładał w prywatnych funduszach, ile odłożysz tyle dostaniesz” nie dali odpowiedzi na pytanie „a z czego wypłacać emerytury dotychczasowym emerytom?”, przez co mamy jakiś dziwaczny głównie państwowy system udający prywatne oszczędzanie