
Czyli da się demografie poprawiać.

Czyli da się demografie poprawiać.
Mieszkam w miejscowości przygranicznej i znam niejednego Czecha. Oni płacą dużą cenę za wiele programów socjalnych realizowanych na potrzeby rozwoju demograficznego. Tylko że przeciwieństwie do polskiego pierdolnika, tam sypanie sianem faktycznie zdało egzamin. Za to nie chcesz wiedzieć, ile kosztuje w Czeskim Cieszynie albo np Karvinie, które nie są dużymi miastami, paczka mięsa, pampersów czy też nabiał. Dla nich u nas jest taniutko, stąd też plądrują tutejsze sklepy przygraniczne bez opamiętania. Na jedno dobre, bo kasę zostawiają u nas, ale nie jesteś w stanie wyobrazić sobie skali zjawiska i tego, że wychodząc po pieczywo stoisz w 40m kolejce do kas.
@DeadRabbit Rosjanie też mieli podobny wzrost 1.16 w 1999roku do 1.78 rok 2015. U nas po 2015 roku też troszeczkę wskaźnik wzrósł. Słowacja zanotowała wzrost tak samo 2001 rok 1.21 do 1.57 w 2020. Możliwe, że to wynika bardziej z innych kwestii. Może światowa koniunktura? Ceny mieszkań? Trzeba by było policzyć np. korelacje między cenami za m2 w stosunku do zarobków, a liczbą urodzeń np.
@Zack Czyli cała polityka demograficzna opiera się na założeniu, że jeśli zrekompensujemy rodzinom te 3 lata gdzie kobieta zajmuje się dzieckiem zamiast pracować zawodowo to kobiety będą zajmowały się dziećmi i ma to jakiś sens. U nas założenie jest takie, jak damy 500 to wygramy kolejne wybory.
Logiczne jest, że jeśli kobieta urodzi 2 dzieci, nie jedno za drugim tylko 3 lata po sobie to straci jakieś 6 lat pracy zawodowej, zakładając podjęcie pracy w wieku 24 lat mamy 36 lat pracy do emerytury, odliczając od tego 6 lat na dziecko zostaje 30 lat składkowych maks, zakładając nieprzerwaną/nieprzechorowaną pracę do 60lat. To bardzo mało w porównaniu do mężczyzny który podejmując pracę w wieku 24lat ma 42 lata do emerytury.
@BlueTony Tylko mam wrażenie, te rozwiązania jakie mamy nie są rozwiązaniem i to nie jest kwestia konsekwencji i czekania aż to co mamy nagle w cudowny sposób zadziała. Czynników jest wiele w pełni się zgadzam tylko aktywności w tym temacie większej nie widać, a przynajmniej nie takiej która by coś poprawiała. A są kraje gdzie coś w tej sprawie udało się zdziałać.
@Zack tylko właśnie czy to rzeczywiście kwestia polityki wewnętrznej i w jakim stopniu, miała ona rzeczywisty wpływ na wzrost urodzeń np. w Czechach. Jak się popatrzy na inne kraje w regionie, to można dojść do wniosku, że mogła tam być jakaś tendencja, która wykraczała ponad politykę wewnętrzną danego kraju. To skomplikowany temat. Np. Jeśli na wzrost urodzeń czynnikiem, który ma istotny wpływ jest sytuacja na rynku nieruchomości, to można sprawdzić jak w danym kraju wyglądała sytuacja w tym temacie. Mogło być tak np. że ogólny trend był taki, że nieruchomości wtedy staniały około roku np. 2015, ale w poszczególnych kraja nieco się to różniło co odbijało się na różnicach w dzietności. Wiec mamy dwa trendy ogólnoświatowe/regionalne i krajowe. Podaje na przykładzie nieruchomości, bo to łatwo zobrazować i może być to istotny czynnik, ale oczywiście, że na dzietność wpływa tych czynników wiele. Może być tak, że poprawisz jeden główny czynnik co wpłynie na dzietność pozytywnie, a mimo wszystko będzie ona spadać, ale byłaby niższa gdyby tego nie wprowadzić. Przykładowo 500+ nie da się stwierdzić czy działa na bazie danych statystycznych, bo nie wiemy jak wyglądałyby statystyki bez 500+.
Zaloguj się aby komentować