Czesc 3/nn ramenów z japońskich wojaży. Była kolagenowa Osaka, jest wieprzowa Fukuoka. Konkretnie ramen w stylu Hakata.
Podobno tonkotsu ramen czyli zupę opartą na gęstym bulionie z wieprzowych kosci wymyślono właśnie tutaj. Leganeda mówi że jeden typ zapomnial o gotującej sie bulionie i kiedy zobaczył go rano był on białą, aromatyczną zupą. Bialy kolor bierze sie z gwaltownego procesu gotowania powodującego emulgację czasteczek tluszczu i plynu. Co do aromatu to akurat gotowanie tego cuda wydziela niezbyt przyjemny zapach, z czym sprytni japończycy radzą sobie w taki sposób, że gary z gotującymi sie gnatami zasłaniają folią (picrel nr 2 widać folie).
Dużym zaskoczeniem było ze zupa ta nie ma wcale mocnego smaku. Jest bardzo delikatna, bulion jest gęsty ale sam smak jest subtelny i bardzo gleboki i przyjemny. Kluski były idealne, sprężyste i stawiając przyjemny opór w zębach. Co ciekawe w Fukuoce ramenownie mają skalę twardości makaronu (tak z 5 stopni) oraz zwyczaj, ze za niewielką opłatą dają dokładkę makaronu jezeli zostanie ci jeszcze płyn w misce. Oprócz makaronu w misce były jeszcze kwadraciki ciasta jakby na gyoze. Po prostu ugotowane i wrzucone do zupy.
Ten ciemnozielony dodatek w Fukuoce byl częsty - nawet byl za free do dokładania na stolikach. Smak jarzynowej kiszonki ale z takim dziwnym selerowym twistem (internet podpowiedzial ze te to kiszona gorczyca sarepska...). Jajo mowi chyba samo za siebie - marynowane ale znacznie delikatniej niż spotykałem to nad Wisłą. Mięsko to chyba karkówka, tu bez specjalnej marynaty - smak dobrej wieprzowiny broni sie sam. Szczególnie jak jak samo rozpada się między pałeczkami...
Stay tuned bo troche tych misek przerobiłem 😅 #ramen #podrozujzhejto #japonia #jedzenie


