Czemu w #przegryw jest tyle nienawiści? Jestem szczęśliwy, brak prawka ale koło 30ki, choroba neurologiczna, brak znajomych - pomijam z pracy (odpowiada mi to), tylko praca doom praca dom, MacBook i ps5 na okrągło, seriale i filmy, tona książek, od 6-7 lat jestem singlem mimo próby dwóch związków (dłuższy miłość, krótszy seks głównie wzbraniając się przed związkami i mimo słysząc kiedy będziesz mieć dziewczynę) i pluję na tych ludzi mimo że gdyby nie to że jestem szczęśliwym człowiekiem i pasuje mi moje życie to byłbym taki sam. Macie przegrywa chory łeb bo jak mógłbym być taki sam a nie jestem. I te słynne SEGZY wcale nie są lepsze od dobrej choćby gry.


#gownowpis

Komentarze (17)

każdy ma swoją definicję szczęścia choć jak komuś źle to powinien próbować coś zmienić a nie obrażać innych bo mu nie wychodzi

@bandits im tego nie przetłumaczysz, wiele razy próbowałem na wykopie pokazać że się da ale nieee, Ty chociaż za rękę trzymałeś, i co kur z tego? Jak sam szczęśliwy nie będziesz to tym bardziej z kimś

@gawafe1241 no i dobrze. część genów jest skazanych na zezłomowanie. zawsze tak było, jest i będzie.

np. kto powiedział, że sytuacja w której brzydale po wsiach na siłę krzyżują się między sobą z czego powstają kolejne odpady genetyczne jest dobra?

@gawafe1241 oni nie chcą odmienić swojego losu, tylko chcą aby inne przegrywy pisały, że mają rację i że nadziei nie ma. Inna odpowiedź ich nie interesuje.

@jjot A jaka jest niby nadzieja dla kogoś, kto praktycznie całe życie przegnił przed kompem przez zaburzenia psychiczne i w wieku 24 lat jest na poziomie rozwojowym 12 latka? Tego już nie da się przeskoczyć ani nadrobić.

@gawafe1241 chciałeś sobie podbić ego tym wpisem? Jesteś szczęśliwy to c⁎⁎j z tobą i żyj se jak chcesz. A co do seksu to kwestia gustu, ja tam wolę seks niż gry. Nie gram od miesiąca bo nie mam ochoty.

@gawafe1241 100% czego?Napisałem że wolę seks od gier i nie gram od miesiąca bo nie mam ochoty. Nie będę grał na siłę. Mam teraz na siłę grać? Ludzie lubią różne rzeczy. Są tacy co im wystarczy przyjaciółka by pogadać przytulić się i miło spędzić czas.

@bandits @wewerwe-sdfsdfsdf @74HCT00

W banale, ktory kolega @gawafe1241 przedstawil jest sporo racji. Czlowiekowi nigdy nie dogodzisz. I nawet jakbyscie mieli zone, dom, samochod i szesc zer na koncie, tez trapilyby was dobijajace rozkminy innego kalibru.

By nie nie ocipiec w zyciu, trzeba sobie caly czas wyznaczac jakies cele i celiki. I starac sie je ciagle realizowac. Do zasranej smierci. Inaczej czlowiek zaczyna tracic sens w tym wszystkim. Popada w uzywki/nalogi-stacza sie. Waszym szczytem jest posiadanie kobiety? Z takim podejsciem, jestem pewny, ze po osiagnieciu tego celu jako "szczytu swoich marzen", wczesniej czy pozniej wiekszosc z was wrocila do wczesniejszego stanu mentalnego.

@Lime Moim szczytem jest bycie normalnym i normalne życie, ale niestety czuje w huopskich kościach, że wszystko - aż zacytuję pewien tytuł, bo świetnie pasuje - "przeminęło z wiatrem".

@Rimbolo

"Normalnosc" to pojecie strasznie wzgledne. W tym punkcie moglibysmy zrobic dluga tyrade z licytowaniem sie, kto z nas w zyciu mial/ma chujowiej i ma chujowsze geny. Nie chce mi sie, bo nie tedy droga. Ja np. z nieskonczonym portfelem i nawet gdybym zaklaskal uszami, nigdy nie bede "normalny" wedle ilustam kanonow/definicji "normalnosci". Przetrawilem to i ide dalej. Caly czas wyznaczam sobie mniejsze i wieksze cele-bo ich osiaganie przynosi mi szczescie. I chyba o to w tym chodzi.

Magiczne osiagniecie punku "byc normalnym" nie uczyni Cie trwale szczesliwym.

Zaloguj się aby komentować