Czasami chciałbym się cofnąć w czasie do lat 2000-2010. Mam wrażenie, że ten okres choć nie tak odległy to miał zupełnie inny klimat niż to co mamy teraz. W jakiś sposób te lata wydają mi się mniej zwariowane choć klimat był wtedy raczej cięży. To w końcu czas rozwoju różnych subkultur typu Emo czy Goci. Pamiętam też, że obok rapu popularne były w tamtym czasie zespoły wykonujące ten no... metal alternatywny czy nu metal. Można mieć wrażenie, że po względnie optymistycznych latach 90 przyszedł okres wzmożonego pesymizmu i cynizmu. Ogólnie dziwna epoka, ale w porównaniu do tego z czym mierzymy się dzisiaj wydaję się na swój sposób lepsza? Przynajmniej nie było wtedy pandemii czy wojny w Europie. Nie było chyba też aż takiej wojny kulturowej wokół tematów typu religia, kościół, płeć, seksualność itp. Choć może to tylko moja zamglona nostalgia.
#przemyslenia #przegryw

