@Dzwiedz prawdziwy, odkąd nie odpowiada człowiek, a instytucja.
W początkach bankowości i świata finansjery to bankier odpowiadał swoją głową za obracaną gotówkę. Tak było bodaj na przykład w państwach-miastach włoskich. Jak bankier napożyczał pieniądze klientów i jego dłużnicy mu nie oddali, to sam tracił majątek i głowę.
A potem ktoś wynalazł spółki, firmy, zarządy i holdingi, gdzie nie masz aż tak szybkiej odpowiedzialności personalnej. Bank upada i to klienci są w czarnej zadniej dziurze - tracą zdeponowane oszczędności lub swój majątek, który ma pokryć natychmiastową spłatę zobowiązania
@moll Swoją drogą w kontekście tego cytatu, jeśli ktoś jest zainteresowany tematyką ryzyka depozytu bankowego to polecam książkę dr Macieja Miklińskiego pt. "Prawo a ryzyko depozytu bankowego". Jest to książka doktora uniwersyteckiego, która pokazuje jak złudne jest bezpieczeństwo środków na rachunku bankowym patrząc przez pryzmat obowiązującego prawa i praktyk bankowych. Mi osobiście otworzyła oczy na wiele spraw. Polecam serdecznie.
@moll Niestety dostępna tylko papierowo. Ja kupiłem na bonito, ale chyba nie jest już dostępna i pozostaje empik oraz wydawnictwo UG.
Jeżeli chodzi o trzymianie pieniędzy w "skarpecie" to i tak i nie. Ze środkami na rachunku bankowym jest taki problem, iż są one obarczone ryzykiem upadku banku, zablokowania środków w wyniku postępowania skarbowego ( to w sumie w szczególności tragiczna sytuacja jak ktoś nie ma fizycznej gotówki ). No i też pieniądz elektroniczny podlega całkowitej kontroli w przeciwieństwie do rozliczeń gotówkowych ( o ile nie używa się aplikacji typu karta biedronki przy zakupach bo i wtedy transakcja jest odnotowywana w systemie elektronicznym )
@moll ojjj współczuję sytuacji jaka dotknęła Twoich rodziców. Ogólnie pewne aspekty prawa bywają mega niesprawiedliwie. Swego czasu na jednej grupce toczyłem dyskusję o klauzuli obejścia prawa podatkowego, która jak pokazuje statystyki jest wydmuszką, która pozwala na kręcenie grubych wałków bez większych konsekwencji, gdyż postępowanie jest tak cholernie drogie i trudne, że spraw w kraju rocznie toczy się ledwie garstka. US jest pierwszy do łapania małych machlojek, a za te większe i skomplikowanie nie bierze się tak ochoczo i żwawo. Łatwiej dojechać człowieka mniej obytego z przepisami prawnymi, niż skoordynowaną maszynę posiadającą sztab prawniczy. Konkluzja z tego wywodu jest taka, iż urzędy skarbowe albo polują na małe przekręty ( zasada grosz do grosza XD ) i ogromne, natomiast te średnie / większe potrafią hulać latami
@akuz albo nawet nie tyle na przekręty, co na ludzi, którzy nie wiedzą jak mają swoją uczciwość udowodnić. To co wymyślali moim rodzicom to było takie kuriozum, że w pewnym momencie oni byli gotowi zapłacić te 75% podatku, byleby mieć spokój. I tak jak mówisz, obycie z prawem podatkowym, bo wszedł prawnik, zadał 2 proste pytania i nagle sprawa z miejsca umorzona...
W tym kraju jak kraść to miliony!
Zaloguj się aby komentować