Dyskusja użytkownika Rozpierpapierduchacz
Co za gówniany był to rok, nie zapomnę go nigdy. W lutym pochorował się mój pies, cholera wie, od czego się zaczęło, ale szybko przeszło w ostre zapalenie płuc. W miesiąc walki wydałem na weterynarzy 4 koła, kasa się kończyła, więc psa zostawiłem z matką i ruszyłem razem z ojcem na niemcy, zarabiać na chorego psa. To było na koniec kwietnia. 3 tygodnie, ropomacicze i zapalenie otrzewnej później psa już nie było. 17 maja przeszła na drugą stronę nie oglądając się na nikogo. Wszystko co mogło pójść nie tak - poszło nie tak. I nawet się człowiek nie mógł pożegnać.
Potem wpadłem na genialny pomysł, żeby laptopa kupić, drogi był jak jasna cholera. Na to jak na machnięcie czarodziejską różdżką zepsuł się mój poprzedni laptop. Do nowego usiadłem jak tylko zjechałem do kraju... I nie działał. Odesłałem go do xkomu, miesiąc ponad miesiąc laptopa nie widziałem na oczy. Najpierw "nie mogli wywołać problemu" a potem magicznie naprawili. Wrócił i wysłałem go sobie zagranicę. Nie działał. W międzyczasie stary laptop też wrócił z serwisu. Też nie działał. Oba do serwisów wróciły, jeden od razu, drugi dopiero co. Dla mojego starego Lenovo nadziei już podobno nie ma, dostałem kasę za serwis z powrotem. Nowy asus wrócił do xkomu na bóg wie ile z zaleceniem, że mają mi oddać pieniądz. Laptopa już kupiłem nowego, bo przecież ile można bez sprzętu siedzieć. Najwyżej się będę z nimi kopał w nowy, mam nadzieję, lepszym, roku.
A co do kopał, to w niedzielę złamałem duży palec u nogi. Taki to był właśnie rok i takie jest jego zwieńczenie.
Gorszego roku nie miałem jeszcze nigdy a od ostatniego tak fatalnego minęło 5 lat. 9 miesięcy na niechcianym wyjeździe, zarabiając na leczenie psa, którego już nie ma, korzystając z okazji żeby zainwestować w siebie i kupić sobie coś co będzie mi służyć jeszcze trochę. Wszystko to wyszło jak wyszło.
Ale piór nakupowałem od cholery i z tego powodu wróciłem na hejto po kilku miesiącach nieobecności ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ale to już wszystko przeszłość, dobra czy zła, ale nieaktualna. Teraźniejszość jest taka, że dziś po świecie cisnąć będzie gruby dziad w radzieckich barwach a my zasiądziemy do świątecznych stołów. A zaraz potem przyjdzie nowy rok. Lepszy rok. I tego sobie i wam z całego serca życzę.
Wesołych świąt.

