@cebulaZrosolu
Co się działo z psami, jak nie było weterynarzy na każdy rogu? Bo kiedyś nie było.
Ot, inne podejście. Kiedyś (mówię tutaj o czasach przed XXI wiekiem, takie wczesne lata 90) to człowiek nie zwierze, a o zwierzęciu mało się myśli. Miało merdać ogonem i żreć najtańsze gówno, kto to myślał o jakimkolwiek dbaniu (a jak ktoś kupował ciut droższe jedzenie, to już w ogóle dbał ponad standard).
Więc ani się nie czesało, jak ktoś miał kasę na rodowego psa to sam przycinał (bo nie miał gdzie) lub często weterynarze (tak, weterynarze) w tamtych czasach potrafili podciąć, i często w ramach kosztów wizyty. Nie było to oczywiście jakieś fikuśne, pies często wychodził od weta jak pół d⁎⁎y zza krzaka, ale w tamtych czasach jakby ktoś powiedział mi lub moim znajomym, że mam iść z psem do groomera, to byśmy go zabili śmiechem. Z czasem (i edukacją) zmieniło się w sumie podejście, teraz nawet moi rodzice, którzy uznawali kiedyś, że wet jest tylko od usypiania zwierząt, jeżdżą ze swoim yorkiem do groomera.