-Na hejto masz czas (ja wyobraź sobie prawie nie mam nie będąc w IT i robiąc chałutry powiązane [ocenzurowano jak] z budowlanką bo towar [o którym jeszcze niedawno nie miałem najmniejszego pojęcia i szczerze tak do końca dalej nie mam...] nie tylko trzeba wysłać do klienta - nie,tu klient musi dostać kompletny zestaw dostosowany do swoich potrzeb).
Na hejto zdecydowanie nie mam czasu, i notorycznie zarywam nocki w związku z pracą. Shitpostuję tutaj raz na jakiś czas, z reguły kiedy np. czekam aż trwający kilka minut proces się skończy, albo kiedy ktoś ma być na meetingu, a nie pojawia się przez kilka minut.
- Twoi współpracownicy mają czas...
Aktualnie mam ich całego jedno, i jest w zupełnie innych tematach niż ja, więc w rekrutacji nie pomoże. Sam rozstałem się z jedną osobą techniczną w listopadzie, a jedną we wrześniu. Jak dobrze pójdzie, to w lutym/marcu sam zawieszę wszystko, i się z miesiąc czy dwa poopierdalam tak solidnie, bo nie miałem dobrych wakacji chyba z 5 lat.
-I jak mawiał nieżyjący od prawie roku profesor Filipiak: "Każdego specjalistę da się zastąpić skończoną liczbą stażystów" - o ile korzystać będą ze stacka a nad nimi będzie specjalista który będzie nadzorował sklejenie do kupy tego gówna...
Trochę tak, ale kurwa nie do końca. W pracy typu proste programowanie, czy podstawowe wsparcie klienta tak. Kiedy już przychodzi do integracji systemów wymiany danych transakcyjnych, to nie bardzo, bo koszt pomyłki może być absurdalnie duży, a sprawdzanie czegoś wykonanego przez juniorów może być trudniejsze i bardziej czasochłonne niż zrobienie tego samemu.
Czas na historię: jakieś 10 lat temu pracowałem dla jednej firmy brokerskiej (giełda, forex, jeszcze przed popularnością krypto), przy systemie ich przelewów wewnętrznych. Wszystko było pięknie ogarnięte, aż pewnego dnia dostaję telefon "Ej, bo wiesz, jest problem. Wygląda na to, że transfer 6 mln eur poszedł na konto dolarowe, zamiast na konto eur, w związku z czym został dwukrotnie przewalutowany, przez co jest kilka procent straty (coś koło 400k). Przyczyną pomyłki mogła być zła konfiguracja po mojej stronie.
Na szczęście, po kilkudziesięciu bardzo stresujących minutach udało mi się z logów wykazać, że klient (tj. klient mojego klienta) zdrowo pojebał coś po swojej stronie. I żeby było śmieszniej, jak tylko dowiedzieli, że ta kasa poszła w błoto, to po prostu dosłali brakujący hajs. xD
Anyway, branie juniorów, i ludzi, na których naprawdę nie możesz super polegać do takich tematów to gra niewarta świeczki. I jasne, są ubezpieczenia, ale nawet jak ubezpieczenie coś takiego pokryje od strony kasowej, to utrata wiarygodności u klientów jest tutaj stratą, która się będzie za Tobą długo ciągnąć.
@dsol17