@dziad_saksonski Akurat jestem po „A History of China” H. Hookham, więc mogę trochę poszpanować.
Chiny nie myślą w kadencjach wyborczych, tylko w dekadach. Historycznie widzieli siebie jako centrum cywilizowanego świata — „Państwo Środka” — a ich władca miał mandat prosto od niebios.
Obecna narracja KPCh mocno opiera się też na „100 latach upokorzeń”, czyli okresie, gdy Zachód i Japonia robili z Chinami, co chcieli. Zmuszano ich do handlu opium, rozbierano ich wpływy, narzucano traktaty i traktowano jak półkolonię.
Dlatego oni nie traktują obecnego wzrostu jak jakiegoś cudu, tylko jak powrót na miejsce, które ich zdaniem im się należy. Najpierw Zachód przeniósł tam produkcję, bo było taniej i brudniej, a potem się obudził, że Chiny kontrolują fabryki, baterie, grafit, metale ziem rzadkich i całe łańcuchy dostaw.
Kiedyś postawili na AI, EV, baterie, przetwarzanie surowców i technologie przemysłowe — i teraz masz tego skutki. Części tego syfu nikt na Zachodzie nie chciał robić, bo normy środowiskowe, koszty, protesty itd. A Chiny to robiły, dotowały i budowały przewagę latami.
I teraz Zachód płaci im papierkami ($), a oni mają realne rzeczy: fabryki, surowce, przetwarzanie i technologie. Dlatego mogą coraz częściej dyktować warunki — i dlatego tak szybko ustawili Trumpa do pionu.
Wiedzą też, że militarnie to nigdy sięnie popisywali i jedynie co im zostało to podbój ekonomiczny i tylko "tyle".