„Chamstwo”
Lektura tej książki sprawiła, że zacząłem się zastanawiać, ile relacji z wydarzeń historycznych jest prawdziwych, a ile przekłamanych. Na przykładzie: królowie zlecali skrybom napisanie kronik, coby ich chwalebne czyny nie popadły w zapomnienie. I czy taki skryba napisze negatywnie o królu, od którego zależy, czy głowa skryby pozostanie na szyi albo czy na wspomnianej szyi nie zaciśnie się pętla? Raczej nie, bo po co ryzykować, że władcy nie spodoba się to, co przeczyta o samym sobie.
Część spraw mogło zostać po prostu przemilczanych. Ile osób pamięta dzisiaj o „The Negro Motorist Green Book”, a ile dowiedziało się o tym przewodniku dla czarnoskórych dopiero podczas oglądania „Green Book”? Czy niemieckie firmy informują o działaniach poprzednich właścicieli podczas drugiej wojny światowej? O wstydliwej przeszłości raczej się nie wspomina – o ilu więc takich rzeczach nigdy się nie dowiemy?
Byłem świadomy, że los pańszczyźnianych chłopów nie należał do najprzyjemniejszych, jednakże nie wiedziałem, że było aż tak źle. Nie spodziewałem się, że kilkaset lat temu do porządku dziennego należało chłostanie chłopów i chłopek, obcinanie uszu czy nosów za różne przewinienia. Co prawda w Polszcze, jak nazywa ją autor, nie paliło się aż tak często kobiet na stosie, ale za to charakterystycznym widokiem były szubienice.
Zaskoczyło mnie także podejście samych chłopów. Ci z „własną” ziemią cieszyli się większą niezależnością – mogli, gdy oko pańskie nie zerkało, rozpychać się trosze na pańskiej ziemi i robić na siebie, w ten sposób dodatkowo zarabiając. Byłem przekonany, że lepiej było służyć na dworze, bezpośrednio u pana. Okazuje się, że nic bardziej mylnego, że w przypadku dwornych sług praca tak naprawdę nigdy się nie kończyła, bo zawsze znalazło się coś do zrobienia.
Zdenerwowanie wywołało we mnie to, że szlachta chciała za wszelką cenę uzależnić chłopów od siebie i woleli „stracić” ojczyznę niż swoje przywileje pańszczyźniane. Uzależnienie to przejawiało się chociażby rozpijaniem chłopów, którzy w ten sposób mogli chociaż na chwilę zapomnieć o bólu istnienia i zarobione u pana pieniądze wydać także u swojego pana.
I jak o tym wszystkim myślę, to jestem pełny podziwu, że ówcześni ludzie egzystowali w takim systemie. Jak porównuję swoją obecną sytuację do tego, z czym mierzyli się chłopi, na ich miejscu zdecydowanie wolałbym popełnić samobójstwo, niż tak męczyć się każdego dnia.
Kacper Pobłocki wykonał tytaniczną pracę – w książce zawarł ponad tysiąc przypisów, dzięki czemu łatwiej jest dalej zgłębiać temat. Świetna pozycja, zdecydowanie polecam każdemu się z nią zapoznać.
Na koniec małe przemyślenia: czy my dzisiaj także nie jesteśmy takimi chłopami? Jasne, czasy się mocno zmieniły i w tej „lepszej części świata” mało co stoi na przeszkodzie, żeby przeprowadzić się do lepiej radzącego sobie kraju w celu polepszenia swojego życia. Ale jak tak myślę o korporacjach i dążeniu do tego, żeby jak najwięcej osób korzystało z subskrypcji różnego rodzaju… Filmy i seriale, książki, muzyka, nawet gry, do których nie potrzeba już sprzętu, bo przecież można streamować rozgrywkę, również w abonencie. Drogie mieszkania, wynajem także nie należący do najtańszych, ale jednak przystępniejszy niż wzięcie kredytu na coś swojego.
Jak kiedyś nie przeszkadzała mi ulotność streamingu, tak zacząłem dostrzegać ogromne korzyści z posiadania czegoś na własność. Skoro coraz więcej rzeczy jest w chmurze, to z czasem mogłaby się pojawić chęć „programowania społeczeństwa”, podmiany filmów i książek. Pamięć, tak jak o niewygodnych wydarzeniach, w końcu się zatrze i powiedzmy mój prawnuk nawet nie wiedziałby, że ogląda „niewłaściwą” wersję jakiegoś filmu. Dzięki temu mógłby zostać wychowany w „otoczeniu kontrolowanym” przez złą korporację czy podobny jej podmiot.
To też zmieniło moje podejście do pirackiej społeczności. Dawniej potępiałem w myśl chęci doceniania twórców za ich pracę, dziś zaś traktuję jako swego rodzaju archiwum. Nie muszę się obawiać, że coś bezpowrotnie zniknie - zawsze znajdzie się ktoś, kto akurat posiada kopię danego utworu.
Wracając, przedstawiona przeze mnie wizja jest bardzo pesymistyczna (a takie nastawienie jest bardzo bliskie memu sercu) i wcale nie musi się spełnić. I oby tak w rzeczywistości było.
#ksiazki #czytajzhejto #przemyslenia
