Byłem wczoraj na pizzy, już zeżarłem i miałem płacić, gdy nagle czuję różę, szafran, oud, i pewnie pierdyliard innych nut. Wyraźne, ładne, silne. Od razu uszami zastrzygłem jak kot, nos podniosłem i wołam do żony, że perfumiarz w zasięgu. Ona na mnie jak na debila ale ja zacząłem na głos mówić że taka i sraka nuta, że arab, że naturalne składniki (ta, jakbym mógł to wyczuć przy zawianym niewiadomo skąd aromacie xD), że silny, i widzę jak ziomeczek obok podnosi głowę i patrzy, BUM TRAFIONY. Cośtam jeszcze pogadałem, ale no już wiedziałem że nie da się oprzeć pokusie pochwalenia się że komentowany zapach jest nasz, i faktycznie po chwili słyszę coś w stylu "przepraszam że podsłuchiwałem, ale jak usłyszałem frazę arab to już musiałem. Rozumiem że Pan o moich perfumach mówi że mocne, zresztą dlatego na zewnątrz siedzę żeby lokalu nie zasmrodzić, ale mam nadzieję że oprócz tego że mocne to jeszcze ładne?". No i kurde, no ładne no xD


Wywiązała się krótka gadka, okazało się, że gość ma sklep z niszą w Krakowie, o ile dobrze zapamiętałem to LAMASCO na Kazimierzu.


Wiem na co czekacie najmocniej: BARCOL DZBANIE ALE CO TO ZA ARAB


Otóż był to Serenity Omanluxury


#perfumy

Komentarze (6)

@kris1111 Nic nie wyżebrałem, ale może jak dziesiąta osoba pod rząd powie "hej, spotkaliśmy się w niedzielę na pizzy" to gość się zainteresuje sytuacją xD

Zaloguj się aby komentować