Komentarze (6)

New Glenn - częściowo odzyskiwalna (tylko pierwszy stopień) rakieta klasy orbitalnej. Napędzana siedmioma silnikami BE-4 wykorzystującymi ciekły metan jako paliwo. Co do osiągów (masy wynoszonego ładunku) to plasuje się pomiędzy Falconem 9, a Falconem Heavy. Ale oferuje znacznie większą przestrzeń ładunkową - objętość i średnicę luku ładunkowego, co jest wielką zaletą. Falcon 9 i Heavy mają względnie ciasny luk i przez to ograniczenie, New Glenn może spokojnie sięgnąć po ładunki których Spacex nie może zabrać.


Blue Origin (BO) zastosował kompletnie inne podejście przy budowie swojej rakiety w przeciwieństwie do Spacex. Zamiast co chwilę testować i "wybuchać" prototypy i uczyć się z tych pozornych porażek, poszedł drogą projektowania i powolnego testowania, aż do momentu kiedy prawdopodobieństwo sukcesu będzie niemal pewne. I to zadziałało - pierwszy start i sukces. Jest tu jednak "ale" - rakieta BO pojawia się na rynku rakiet całe lata po Falconie 9 i Falconie Heavy. W zasadzie zaraz będzie gotowy Starship, który jest rząd wielkości większy i potężniejszy od New Glenna. Czy przez to NG jest skazany na porażkę? Na pewno nie. Bez wątpienia może przejąć większe rozmiarowo i cięższe ładunki niż da radę zabrać Falcon 9, ale mając lepsze osiągi od tego i oferując zapewne niewiele większą cenę za kg/orbita od F9, może podebrać mniejsze ładunki przeznaczone dla FH, którego starty są względnie drogie.


Czy dobrze, że New Glenn powstał i zaczyna od sukcesu swoją karierę? Lepiej niż doskonale. Nie ma nic lepszego dla rozwoju niż konkurencja. Niech Musk poczuje oddech Bezosa na swoim karku, będzie to z korzyścią dla obu firm.

Zaloguj się aby komentować