#bieszczady #mojezdjecie

Pierwszy dzień wędrówki hardkor. Z 6h na szlaku 5 lał deszcz. Mokre wszystko. Ciuchy, plecaki, śpiwory, buty po prostu przeoczeni. Doszliśmy po ciemku do schronu, a tam 5 osób. Spanie jeden przy drugim.

Rano udało się skdzesac ognisko i posuszylismy co się da.

A dzień drugi. No poezja. Wchodzi człowiek na szczyt, zaczyna kwestionować po jaką cholere to robi i się męczy. W połowie kurwi na samego siebie po co dał się namówić. Przed szczytem pewny jest, że to ostatni raz i nigdy nie zbliży się na 300km do podkarpackiego.


A na szczycie:

7fc0e7d3-a174-40c3-9329-a952c6d0a2f9
27c369f8-94c7-408e-b5b1-9ca46faa3d0c

Komentarze (4)

Zaloguj się aby komentować