Dyskusja użytkownika alaMAkota
Bardzo ciekawy wpis od Clementa Molina
Przez ostatnie sześć miesięcy ukraińska
Bez oficjalnych oświadczeń i bardzo nielicznych dostępnych nagrań niewiele wiadomo o tej „ofensywie”. Zebrałem więc tyle informacji, ile to możliwe, aby o niej porozmawiać.
W 2025 roku rosyjska armia podwoiła tempo natarcia w porównaniu z 2024 rokiem. Mimo to największe postępy nie miały miejsca na Donbasie. Bardzo wcześnie w roku zdobyli Welyką Nowosiłkę i ruszyli na północ w stronę Komaru oraz na zachód w kierunku Huliaipola. Pod koniec roku sytuacja dla Ukrainy stała się krytyczna: linie obronne skierowane na południe zostały przełamane od wschodu, a rosyjska armia systematycznie zbliżała się do Zaporoża, miasta liczącego 800 000 mieszkańców.
Po zdobyciu Huliaipola wszyscy oczekiwali upadku Pokrowska, Ternuwatego (już wtedy częściowo opanowanego) i następnie Orychowa, co postawiłoby rosyjską armię u bram Zaporoża pod koniec roku. Tymczasem siedem miesięcy później sytuacja pozostała niezmieniona; Rosjanie wciąż utknęli na zachód od Huliaipola. Co gorsza, stracili znaczące terytorium dalej na północ, co zatrzymało tę ofensywę, która, choć drugorzędna w stosunku do głównej kampanii na Donbasie, zaangażowała jednak ogromne siły, w tym pięć armii i korpus armijny.
Zaczęło się w lutym, kiedy kilka brygad desantowo-szturmowych zostało przemieszczonych do regionu i przeprowadziło opancerzony atak pod osłoną mgły, rozmieszczając swoją piechotę w spornych wsiach, często za początkowymi rosyjskimi infiltratorami. Wsie były metodycznie oczyszczane, a ukraińscy żołnierze sami zaczęli infiltrować teren na południe. W marcu pozycjonowali się na wschód i zachód od Uspeniwki, blokując rosyjskie próby natarcia w stronę Pokrowska i Ternuwatego.
W odpowiedzi na tę ofensywę rosyjska armia wysyła kilka brygad piechoty morskiej i dywizji, a także 68. Korpus Armijny jako posiłki.
Od kwietnia brygady desantowo-szturmowe zostały przemieszczone dalej na północ z misją natarcia na Komar. Celem tego przegrupowania było uniemożliwienie 90. Dywizji Pancernej przeniesienia swoich sił w stronę Dobropilla. Tym razem nie doszło do mechanizowanej ofensywy, ponieważ teren, a konkretnie obecność kilku rzek, w tym przede wszystkim Wówczy, na to nie pozwalała. Zamiast tego małe grupy ukraińskiej piechoty zdołały stopniowo infiltrować teren aż do następnej rzeki, Mokrych Jał. Ważne jest zrozumienie, że mimo obecności w tym obszarze przez co najmniej osiem miesięcy, rosyjskie siły nie zdołały umocnić swoich pozycji; sieć rzek komplikowała logistykę, a mały rozmiar wsi uniemożliwiał koncentrację dużych sił.
W konsekwencji Ukraińcy zdołali stosunkowo dyskretnie posuwać się za liniami wroga, docierając do rzeki Mokre Jały. Nałożono ścisłą blokadę informacyjną w tym obszarze. Poza pojedynczym nagraniem (od tamtej pory usuniętym) pokazującym ukraińskich żołnierzy wznoszących flagę nad wyzwoloną wsią, Ukraińcy nie opublikowali niczego na temat operacji, która trwała już od trzech miesięcy. Z ich strony Rosjanie kontynuowali zaciemnianie sytuacji: Grupa Wostok publikowała tylko nagrania trudne do geolokalizacji i uparcie wysyłała oddziały „samobójczych” chorążych, którzy docierali do Iskry i wznosili rosyjską flagę, tworząc iluzję kontroli.
Na mapie w przybliżeniu przedstawiłem sytuację taką, jaka panuje od ostatnich kilku tygodni, opierając się głównie na garści nagraniach z geolokalizacją, obrazach satelitarnych pokazujących naloty powietrzne i artyleryjskie oraz rozproszonych oświadczeniach z mediów społecznościowych. Krótko mówiąc, mało wiadomo o faktycznym stanie frontu, poza tym, że ukraińskie siły stoją u bram Komaru, co zmusiło 90. Dywizję Pancerną do utrzymywania połowy swoich sił w tym sektorze.
Tym, czego jestem pewien, jest to, że wszyscy rosyjscy żołnierze pozycjonowani na północ od rzeki Wówcza (w Ivanivce) lub Sołena (w Nowopawliwce) zostali albo zabici, albo schwytani, sądząc po liczbie rosyjskich nalotów powietrznych, co najmniej stu, przeprowadzonych w tym obszarze. W konsekwencji odcinek „Nowej Linii Donbasu” w tym sektorze trzyma się dziesiąty miesiąc z rzędu. Jest pewne, że Ukraińcy odzyskali kontrolę nad nielicznymi wsiami na południe, biorąc pod uwagę naloty powietrzne zaobserwowane w strefie. Na razie będę przestrzegał ukraińskich protokołów OPSEC i powstrzymam się od podawania dalszych szczegółów dotyczących trwającej operacji, dopóki nie pojawią się kolejne potwierdzenia.
Ukraińcy szeroko korzystają z dronów, aby ustanowić szeroką strefę wykluczenia w sektorze, rozciągającą się szczególnie wzdłuż rzeki aż do Welykiej Nowosiłki. Operacja przebiega ostrożnie, z małymi zespołami piechoty posuwającymi się stopniowo, wspieranymi przez artylerię ulokowaną w lasach na zachodzie oraz okazjonalne ukraińskie naloty na pozycje rosyjskich operatorów dronów w Komarze.
Ogólnie rzecz biorąc, ważne jest zrozumienie, że ta operacja ma miejsce, ponieważ rosyjska armia nie jest w stanie dostarczyć posiłków na front. Ponadto rowy przeciwpancerne uniemożliwiają jakiekolwiek rosyjskie mechanizowane lub zmotoryzowane natarcie mające na celu dostarczenie wzmocnień. Aby zrozumieć chaos w lokalnym dowództwie, wystarczy spojrzeć na jego użycie siły powietrznej. Naloty są przeprowadzane codziennie głęboko za liniami, aż do Prossianej i Czaplyne, 35 do 40 km od frontu. Chociaż celem jest utrudnienie ukraińskiej obecności, te naloty przede wszystkim podkreślają nieskuteczność rosyjskich dronów w sektorze, szczególnie modeli Mołnia.
Podsumowując, ta operacja nie tylko dała Ukrainie czas na dalsze umocnienie kierunku pawłohradzkiego, ale jest bezpośrednim ciosem w stopę rosyjskich sił, który może być kontynuowany dalej tego lata, a później jesienią. Będę kontynuował monitorowanie tego i czekał na więcej oficjalnych informacji dotyczących sytuacji tutaj.
Dziękuję za lekturę
#wojna #rosja #ukraina

