Bądź mną, oddaj ukochanego sedana do blacharki, bo jakiś dzban we mnie wjechał.
Dostaję w zastępstwie jakiegoś ulepa - wielkie, bezduszne kombi (albo co gorsza SUVa, jedno i drugie to ta sama krowa).
Kurba, wsiadam do tego czołgu... O boże, jak wysoko, czuję się jak kierowca autobusu miejskiego, kierowca traktoru i emeryta na grzybobraniu jednocześnie, zero czucia drogi.
Gdzie ten sportowy, niski profil, gdzie ten prestiż?
To wypierdek_mamuta_i_koleby.jpg
Dobra, jedziemy. Chcę wrzucić bieg, a tu gałka wielkości i kształtu głowicy od kaloryfera, cała konsola wygląda jak skrzyżowanie meblościanki z promem kosmicznym - tragedia, ale dobra, jakoś to to toczy się do przodu.
Już pod domem -> próba parkowania.
Ojjj nie czuje dobrze człowiek. Promień skrętu jak w Titanicu, a ten tył ciągnie się za mną w nieskończoność. Czuję się, jakbym manewrował przegubowcem, lusterka wielkie jak patelnie, a i tak nic nie widać, bo ta buda zasłania pół świata.
Pojedź na zakupy, otwieraj ten "wspaniały" bagażnik. No tak, stodoła. Można tam wstawić lodówkę, zasiać ziemniaki, dorzucić dwie krowy + świnię i jeszcze zostanie miejsce na wesele na 50 osób. Po co to komu na co dzień? Rzucam jedną reklamówkę biedrony z zakupami, a ta leci na sam przód, pod oparcie tylnej kanapy. No nie sięgnę tak po prostu.
Wczołguję się tam do połowy, tyłek mi wystaje na zewnątrz jak u mechanika naprawiającego kocioł albo jak u hydraulika nurkującego pod zlewem, pakuję się w tę otchłań, żeby wyłowić nieszczęsne parówki besos... <jeb> rozbrzmiał głuchy huk.
Jak nie przygwoździłem plecami i łbem o tę wielką, ciężką klapę, która unosi się na wysokość drugiego piętra i akurat zaczęła opadać, bo siłownik stwierdził, że ma dość. Aż mi się ciemno przed oczami zrobiło, kręgosłup strzelił w trzech miejscach, kurba aż gwiazdy zobaczyłem.
Cholerne stodoły na kołach.
Jak widać, nie trzeba mieć małego bagażnika, żeby zostać kaleką we własnym aucie zastępczym.
#gownowpis #motoryzacja #pdk i na pewno #heheszki