Astra donosi:
Pieprzony przekręt” – Ministerstwo Obrony zwabia ludzi do „SVO” rzekomą służbą na tyłach, jako ochroniarze i robotnicy budowlani. Mężczyźni wpadają w napady.
ASTRA zauważyła, że kanał VKontakte jest pełen ogłoszeń rekrutacyjnych do rzekomych jednostek na tyłach. Oferują one wypłaty rzędu kilku milionów rubli w pierwszym dniu służby, z pensjami zaczynającymi się od 200 000 rubli, i podkreślają: „Żadnych napadów! Służba w ochronie!”.
„Służba kontraktowa ochroniarza, spawacza i elektryka w armii rosyjskiej”, „2-3 linia. Nie jednostki szturmowe”, „Wakaty w jednostkach na tyłach” i „Dowiedz się, jak wygląda praca na tyłach w SVO” – głoszą ogłoszenia.
Na portalu Avito podobne umowy o pracę w ochronie z pensją 200 000 rubli są zazwyczaj publikowane przez prywatnych rekruterów bez żadnych recenzji, których konta powstały w styczniu 2026 roku.
Zarówno krewni żołnierzy, jak i blogerzy z Z-blogers twierdzą, że takie umowy to oszustwo, a zrekrutowani kandydaci będą brali udział w misjach szturmowych.
„Jeśli nękają cię, mówiąc, że będziesz naprawiał sprzęt w firmie naprawczej, pamiętaj: na froncie brakuje mechaników czołgów. A twoja bezpośrednia droga prowadzi, jeśli nie do szturmów, to do mechanika w „pojeździe zmotoryzowanym” uczestniczącym w operacjach szturmowych. Mój znajomy kiedyś pojechał „jako kierowca na strzelnicę” – tak mu obiecano. Odniósł już trzy poważne obrażenia podczas szturmów i nie może stamtąd wyjść. Widział strzelnicę, oczywiście, ale nie jako kierowca: spędził tam kilka tygodni, ucząc się szturmowania fortyfikacji. Zasadniczo masz wszelkie szanse, żeby wpaść w poważne tarapaty. Co ty sobie myślałeś? Pójść na wojnę dla pieniędzy, tylko po to, żeby przesiedzieć ją jako „ochroniarz”? Tak się nie robi” – pisze „Znak wywoławczy Panda”.
„Osobiście to wpisałam do umowy o pracę ochroniarza, a teraz jestem na misjach szturmowych!” – udostępniła na czacie profilowym żona żołnierza z jednostki wojskowej 16871.
„Kilka słów o kontraktach rzekomo dla pracowników budowlanych, kierowców i ochroniarzy z pensjami powyżej 200 dolarów. To wszystko standardowe umowy z Ministerstwem Obrony. Nie dajcie się nabrać, jeśli nie planujecie służby. Nienawidzę, kiedy ludzie dają się nabrać. Kiedy dostajesz ofertę pracy jako robotnik budowlany albo kierowca, a potem lądujesz w siłach szturmowych – to pieprzone oszustwo” – podsumowuje „Dziennik osoby zmobilizowanej”.
#wojna #ukraina #rosja
