
Aleksandr Łukaszenko zapowiada gruntowną reformę państwa białoruskiego. Wzorem model sowiecki czy Chiny
RzeczpospolitaBiałoruski dyktator Aleksandr Łukaszenko zapowiedział reformę, która może przekształcić Białoruś w państwo ustrojowo przypominające Chiny. Białorusini nie będą już musieli uczestniczyć w pseudowyborach.
– Musimy poważnie zastanowić się nad zarządzaniem krajem. Być może nawet przeprowadzić reformę systemu rządzenia państwem, wykorzystując doświadczenia starego (chodzi o ZSRR – red.), z którym zachodni doradcy radzili nam walczyć. Przede wszystkim Amerykanie – oznajmił Aleksander Łukaszenko w obszernej rozmowie z rosyjską tubą propagandową RT. Ten fragment wypowiedzi dyktatora podchwyciły wszystkie rządowe media na Białorusi, zapowiadając tym samym gruntowną reformę państwa białoruskiego.
Łukaszenko wprost sugerował, że wzoruje się na modelu sowieckim. – Jeszcze w czasach Związku Radzieckiego „życzliwi” z Zachodu podżegali do walki z kierowniczą i naprowadzającą rolą Partii Komunistycznej, która była zapisana w konstytucji. A potem, po rozpadzie Związku (Radzieckiego), ci sami bardzo dużo doradzali i podpowiadali, jak dalej budować życie (...). Wszystko to było kłamstwo, zachodnie kłamstwo – grzmiał.
– Zachodni doradcy zalecali nam przede wszystkim wielopartyjność, pluralizm opinii i tak dalej. Oni nam to rekomendowali, a my się do tego stosowaliśmy. Na czele szła oczywiście Rosja z Borysem Jelcynem. A za nią biegli wszyscy. Wpoili nam kult pieniędzy i dobrobytu. Wielu zagarnęło najbardziej łakome kąski, by być zamożnymi, bogatymi – mówił białoruski dyktator. Stwierdził też, że w Rosji doprowadziło to do tego, że osoby z otoczenia Kremla przejmowały najważniejsze przedsiębiorstwa w kraju i „znacznie się wzbogaciły”.
Jak rządzący już od ponad trzech dekad Łukaszenka chce zmienić ustrój trzymanego od lat w ryzach państwa? W lutym 2022 r., kilka dni po rozpoczęciu wielkiej agresji Rosji na Ukrainę, białoruski dyktator przeprowadził przygotowywaną wcześniej reformę konstytucyjną, zwiększając uprawnienia Wszechbiałoruskiego Zjazdu Ludowego (WZL), który został postawiony ponad dwiema izbami parlamentu. W świetle tych zmian przyszły prezydent (następca Łukaszenki) będzie mógł pełnić tę funkcję wyłącznie przez dwie kadencje, a główne kierunki polityki krajowej i międzynarodowej mają wyznaczać delegaci „Zjazdu”. Zwiększono też rolę Rady Bezpieczeństwa, która przejmie władzę w razie śmierci dyktatora.
– Pozostało uregulować proces przekazania przez dyktatora i jego otoczenie władzy osobie całkowicie sterowanej przez reżim. W takim przypadku krajem nadal będzie rządziło wąskie grono ludzi – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Usow, znany niezależny białoruski politolog. – Docelowo Łukaszenko może zrezygnować z wyborów prezydenckich. Głowa państwa białoruskiego będzie wybierana na to stanowisko w podobny sposób, jak niegdyś członkowie biura politycznego wskazywali kandydata na sekretarza generalnego partii komunistycznej. Myślę, że Łukaszenko będzie wzorował się też na chińskim modelu, w którym przywódcę kraju wybiera Komitet Centralny, którego członkowie z kolei są wybierani przez Zjazd Ludowy KPCh – twierdzi. Białoruski analityk przekonuje, że to jedyna możliwa zmiana konstytucyjna, po którą w najbliższym czasie może sięgnąć Łukaszenko. – Cała reszta w kraju i tak już jest ręcznie sterowana – dodaje.
#wiadomosciswiat #politykazagraniczna #bialorus
#owcacontent