Dyskusja użytkownika serel
A czemu nie dołączyć. Kolejność jak się przypominało, nie zawsze wyżej oznacza większy wpływ.
-
Tibia. Nigdy dużo nie ugrałem, jakiś 30lv max, ale ta gra zmienia ludzi
-
Pokemony, na emulatorze GB/GBC/GBA. Wybrałem Red, bo ten dorwałem jako pierwszy, chociaż później więcej grałem w Fire Red. Ehh, czasy przed dostępem do internetu w domu, ściąganie plików na dyskietki w kafejce. To se ne vrati
-
Morrowind. Nigdy nie ukończyłem, zaczynałem z 30 razy. Zawsze tylko wątki poboczne
-
Soldat. Klanówki, granatnik + rzucanie nożem, ewentualnie Ruger
-
Horizon. Pierwsza gra na pierwszej konsoli, gdy pierwszy raz mieszkałem sam, bez współlokatorów, setki km od domu. Może nie gra, a emocje z tego okresu wyryły mi się mocno
-
Battle city == czołgi z Pegasusa. Godziny przegrane z bratem
-
Seria GTA, najmocniej San Andreas. Podobnie jak z Morrowindem, więcej biegałem po mieście niż robiłem misje, ale tu chociaż ukończyłem. Gdzieś w 2014 roku, ale jednak
-
Wrota Baldura. Miałem pirata, tylko jedną płytę (wychodził na 5), więc grałem prolog i te parę lokacji do upadłego. Pan Piotr Fronczewski sztos
-
Populous, utknąłem na jednej misji i zaczynałem od nowa. Albo zostawiałem wrogowi parę budynków i pastwiłem się nad nim godzinę. Dzieciaki to jednak sadyści są...
#my9games
