Hejto.pl

968 + 1 = 969


Tytuł: Dobrze wychowani. Jak wytresowana milenialsów

Autor: Ewa Koza

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: MANDO

Format: ebook

Liczba stron: 240

Ocena: 6/10


To jedna z tych książek, które czyta się nie tyle z przyjemnością, co z poczuciem niepokojącej znajomości. Bo choć opowiada o konkretnych bohaterach, ich rodzinach i dzieciństwie, bardzo szybko okazuje się, że wielu czytelników odnajdzie w niej fragmenty własnej historii. Ja również je odnalazłem. I nie wszystkie wspomnienia, które ta książka wyciągnęła na powierzchnię, były przyjemne.


Ewa Koza bardzo trafnie opisuje rzeczywistość wychowania sprzed kilku dekad – świata, w którym dziecko, jak ryba, głosu nie miało. Świata, w którym niemal każdy był „gówniarzem”, „gamoniem” albo „bachorem”, a klapsy, pas czy krzyk były uznawane za normalne i wręcz pożądane metody wychowawcze. Co ciekawe, książka nie próbuje demonizować pojedynczych rodziców czy opiekunów. Pokazuje raczej cały system społecznych przyzwyczajeń, w którym wiele zachowań uznawano za oczywiste i wychowawczo słuszne.


I chyba właśnie to uderzyło mnie najmocniej. Bo czytając Dobrze wychowanych, wracałem nie tylko do własnych wspomnień, ale też do historii kolegów i koleżanek z dzieciństwa. Nagle przypominają się rzeczy, które wtedy wydawały się normalne: wyśmiewanie dzieci przez dorosłych, zawstydzanie, porównywanie rodzeństwa, przemoc fizyczna czy emocjonalna. Dzisiaj wiele z tych zachowań nazwalibyśmy wprost krzywdą. Wtedy były po prostu „wychowaniem”.


Największą siłą tej książki jest to, że pokazuje długotrwałe skutki takich doświadczeń. Trauma nie kończy się wraz z dzieciństwem. Ona dojrzewa razem z człowiekiem, wpływa na relacje, poczucie własnej wartości i sposób budowania bliskości. Bohaterowie tej historii noszą swoje dzieciństwo w sobie jak niewidzialny bagaż – i bardzo wyraźnie widać, że ten bagaż nie zamierza szybko zniknąć.


Jednocześnie książka nie jest oskarżeniem ani aktem zemsty wobec starszych pokoleń. Raczej próbą zrozumienia mechanizmów, które przez lata były przekazywane z rodziców na dzieci. Bo przecież wielu dorosłych wychowywało tak, jak sami zostali wychowani. To nie usprawiedliwia przemocy, ale pomaga zrozumieć, dlaczego tak trudno przerwać ten łańcuch.


To trudna lektura. Nie dlatego, że jest formalnie skomplikowana, ale dlatego, że zmusza do konfrontacji z własną przeszłością. To trudna lektura również dlatego, że autorka spłyciła problem, pokazała go z perspektywy wywiadów, ale bez dodatkowego komentarza, a co za tym idzie trochę chaotycznie i bez stopowania rozmówców, gdy zbyt mocno skupiali się tylko na jednym z aspektów tematu. Dzięki temu książka jest bardziej rzeczywista, ale też dużo trudniej się ja czyta.


Nie powiem, że polecam, bo wyciąga na wierzch to, o czym raczej czytelnik chciałby zapomnieć, a najlepiej nigdy do tego tematu więcej nie wracać.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

67cc4f3f-e904-4ca2-8821-32f72b0f6548

Komentarze (10)

@Telezajaczek mówi o pokoleniu X wychowującym milenialsow ;) nie sprawdzę linka z wykopu bo nie mam tam konta, a bez niego nie da się podejrzeć treści 18+

@WujekAlien wrzucam copy paste posta, ocena to 1/10


"Jak wytresowano milenialsów" - milenialsa (czyli osobę urodzoną między rokiem 1980 a 1997, czyli w takich najpopularniejszych granicach rocznikowych wskazywanych dla pokolenia Y) mamy jednego. Reszta to historię co najmniej pięćdziesięciolatków. Tak więc zaczynamy od "klikbajtu" już na okładce.
A co mamy dalej... 8 krótkich wywiadów z "milenialsami". Są to skrótowe rozmowy o ich dzieciństwie, dorosłości, podejściu do rodziców, rodzeństwa, relacji (w tym partnerskich) itd., dotykające ich traum i stopnia przepracowania tychże. Na wejście dostajemy w twarz mocnymi tematami - z gwałtami i molestowaniem włącznie, więc te "lżejsze" przypadku bliżej końca książki nie robią już takiego wrażenia na czytelniku. W każdym wywiadzie przewija się również pytanie o definicję szacunku, w wykonaniu bohaterów wywiadów, ale w dzieciństwie - odpowiedzi raczej takie, jakich udzieliłaby większość z nas ma etapie podstawówki. Całość kończy rozmowa z Mają Pisarek (psycholożką), która podsumowuje temat przemocy, jest tam trochę o rodzicielstwie i to akurat było najfajniejsze i najbardziej sensowne z całej pozycji.
Książka czyta się szybko i dobrze. To jej jedyna zaleta. Poza tym strata pieniędzy i czasu.

@Telezajaczek chciałbym aż tak analizować tekst xD Sprawdziłem na szybko rozdziały, może raz na przestrzeni kilkunastu stron pojawia się info o wieku rozmówcy. Nie jest to mocno zaznaczone na starcie wywiadu, ale tak pojawia się gdzieś 43, gdzieś indziej 50. Co wskazuje, że faktycznie książka nie traktuje tylko i wyłącznie o milenialsach :)

@WujekAlien widocznie jej się ten wiek bardziej rzucił w oczy, no generalnie ma rację z tym, że pisanie książki o millenialsach, gdy świadectw millenialsów w niej tyle, co kot napłakał, to ordynarny clickbait. 70s kids miały zupełnie inne życie od millenialsów. Na LC ta książka ma ocenę 5.9 na 154 ocen, więc raczej ogólnie jest kiepska.

@Telezajaczek jestem mega ciekaw ile osób realnie ją przeczytało, bo to książka, w której ludzie dzielą się swoją traumą i rozgrzebują rany, które pewnie choć trochę się już zabliźniły. To nie jest fikcja literacka. Ocenianie jej mocno negatywnie przez clickbait w tytule jest lekko nie na miejscu. Gdybym był jednym z ludzi, którzy opowiedzieli swoją historię autorce, mocno bym się wkurwil na takie oceny i pewnie pomyślał, na co mi to było, skoro moja historia przegrała z clickbaitem.

@WujekAlien no ale czy to zmniejsza jakkolwiek winę autorki i wydawnictwa? Bo tutaj jest tak, że 1. Albo nikt z nich nie sprawdził, w jakich latach rodzili się millenialsi, a to dosłownie 10 sekund szukania w Google; 2. Albo wiedzieli, że w sumie to wywiady nie były przeprowadzane z millenialsami, ale stwierdzili "chuj, zostaw tak". Nikt się nie czepia że Grażyna Nowak opowiedziała, jak ojciec bił ją kablem od prodiża.

Poza tym, to, że ktoś podzieli się swoją bolesną historią, nie powinno być jedynym elementem stanowiącym wartość dzieła - historie rozmówców to jedno, ale ostatecznie to autor/ka reportażu ma nadać wywiadom spójną strukturę i pisać reportaż według wybranej myśli przewodniej.

@Telezajaczek nie zmniejsza, natomiast to jest jak z ocenianiem książki po okładce, albo po tym jaki blurb się na niej znalazł. Olewamy treść, bo ktoś dopisał podtytuł: jak wytresowano milenialsow, a w książce w treści nic o tym nie ma. Tu nikt nie mówi o milenialsach, tylko o patologicznym wychowaniu, które nie ma jasnej granicy między jednym pokoleniem a drugim. I to z tej perspektywy oceniam książkę, a nie czy jest o milenialsach, jak ktoś dopisał na okładce ;)

Zaloguj się aby komentować