Hejto.pl

954 + 1 = 955


Tytuł: Deszcz

Autor: Michael McDowell

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 268

Ocena: 7/10


Po pięciu tomach trudno już traktować Blackwater jak zwykłą serię książek. To bardziej wielopokoleniowa kronika rodziny Caskeyów, która przy okazji okazuje się jedną z najbardziej nietypowych mieszanek sagi rodzinnej, southern gothic i horroru, jakie miałem okazję przeczytać. "Deszcz" jest finałem tej historii i w moim odczuciu bardzo dobrze pokazuje, czym tak naprawdę Blackwater było od samego początku.


Przede wszystkim nie jest to horror w klasycznym rozumieniu. Wiele osób sięga po tę serię z takim nastawieniem i może poczuć się rozczarowanych. Sam miałem podobne odczucia przy pierwszych tomach. Najwięcej grozy dostałem w "Domu", gdzie nadprzyrodzona warstwa wreszcie wysunęła się na pierwszy plan. Później seria ponownie skupiła się bardziej na rodzinie niż "potworach". "Deszcz" kontynuuje ten kierunek, ale robi to już ze świadomością, że wszystkie najważniejsze pytania zostały zadane i trzeba zacząć na nie odpowiadać.


Najbardziej podobało mi się to, że McDowell nie próbuje na siłę zaskakiwać czytelnika. Nie dostajemy nagłego zwrotu akcji wywracającego cały świat do góry nogami ani finału, który miałby szokować. Zamiast tego autor konsekwentnie domyka wątki, które budował przez ponad dwa tysiące stron. Wiele tajemnic związanych z Elinor, jej naturą i wpływem na rodzinę znajduje swoje wyjaśnienie. Nie wszystkie odpowiedzi są podane wprost, ale po raz pierwszy od początku serii miałem poczucie, że puzzle zaczynają pokazywać pełny obraz.


Bardzo dobrze wypada też sam motyw przemijania. W poprzednich tomach obserwowaliśmy kolejne pokolenia Caskeyów walczące o władzę, majątek i wpływy. W "Deszczu" coraz mocniej czuć, że czas jest przeciwnikiem, którego nie da się pokonać. Bohaterowie starzeją się, umierają, a rodzinne konflikty, które kiedyś wydawały się najważniejsze na świecie, zaczynają tracić znaczenie. To chyba najbardziej melancholijny tom całej serii. Właśnie dlatego tak dobrze działa finał. Nie dlatego, że jest spektakularny, ale dlatego, że wydaje się nieunikniony. Od pierwszego tomu miałem wrażenie, że rzeka Blackwater i związane z nią tajemnice są czymś większym od wszystkich bohaterów. W ostatnim tomie autor wreszcie pozwala temu motywowi wybrzmieć do końca. Jest w tym coś bardzo eleganckiego i jednocześnie smutnego.


Co ciekawe, po lekturze całego cyklu mam wrażenie, że Blackwater jest odwrotnością wielu współczesnych serii. Zwykle autorzy zaczynają od mocnego pomysłu i stopniowo tracą kontrolę nad historią. McDowell zrobił coś odwrotnego. Pierwsze tomy były dla mnie bardziej obyczajowe niż horrorowe i momentami zastanawiałem się, dokąd to wszystko zmierza. Dopiero końcówka pokazuje, że autor od początku wiedział, jaką historię chce opowiedzieć. To też jest ogromnym plusem serii, czuć, że tu nie ma przypadków i niezrozumiałych decyzji.


Jeśli miałbym wskazać najlepszy tom, nadal byłby to dla mnie "Dom". Jeśli miałbym wskazać najważniejszy, byłby to właśnie "Deszcz". To książka, która sprawia, że cała saga nabiera właściwego sensu. Nie jest najbardziej widowiskowa, nie jest najbardziej przerażająca, ale jest dokładnie takim zakończeniem, jakiego ta historia potrzebowała.


Blackwater zaczęło się od powodzi i kobiety wychodzącej z zalanego hotelu. Kończy się deszczem i poczuciem, że przez sześć tomów obserwowaliśmy nie tylko losy rodziny, ale również nieuchronny cykl życia, śmierci i przemijania. Bardzo satysfakcjonujące zakończenie jednej z najbardziej nietypowych sag rodzinnych, jakie czytałem.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

18f6bfa7-221d-4b2f-9b18-35b2bbbaff49

Komentarze (10)

@WujekAlien

Wiele osób sięga po tę serię z takim nastawieniem i może poczuć się rozczarowanych.


Trochę trudno inaczej patrzeć na tę sagę, skoro Albatros reklamuje ją jako arcydzieło horroru, nawet ostatnio na LC wrzucili artykuł sponsorowany który był jedną wielką masturbacją do tego, jakim ta książka nie jest świetnym horrorem. Gdyby opisywali to uczciwie jak Ty, jako obyczajówkę z nurtu realizmu magicznego, może średnia ocen całej serii byłaby wyższa, bo grupa docelowa czytelników byłaby inna, bo wykruszona o czytelników szukających klasycznych horrorów.

@Telezajaczek ja dostałem bana za pisanie uczciwie na Lubimy czytać i miałem sporą spinę z jedną z autorek na portalu, dlatego nie traktuje już ich poważnie ;) kradnę im tylko okładki xD

Ja sięgałem po serię po recenzji na TikToku, która mówiła, że to świetnie domknięta saga rodzinna, a ja tego właśnie potrzebowałem. Dodatkowym plusem jest długość tomów, bo można je wciągnąć w 1-2 wieczory.

@WujekAlien oo, to co się odjebało? Chyba coś więcej, niż zwykła niepochlebna recenzja (jakby za to banowali, mnie już dawno by wywalili xD). Wiesz, ja mam w znajomych typa, który swoje recenzje lubi zaczynać od "autor, Żyd i komunista", bajki recenzuje w stylu "wolne od LEWACKICH zboczeń" i mu nie zdejmują recek, a konto działa bez zakłóceń, to musiała być naprawdę potężna inba, że bana masz.


No i taki opis tej serii jest zgodny z prawdą, a marketingowcy Albatrosa robią z całej sagi współczesnego Lovecrafta, no to taki typowy bait i w sumie nie wiadomo po co, zastosowany, bo fani horrorów czy to w stylu klasycznym, czy Kinga, odbiją się od Blackwater.

@Telezajaczek pod pierwszą książką autorki napisałem, że dawno nie widziałem tak spierdolonego pomysłu na fabułę, która sama się narzuca, przy tym, co robi bohaterka. Tylko trochę grzeczniej i dając ocenę 3/10, byłem jedną z pierwszych osób, które ją przeczytały i zrecenzowały, więc wisiała przez kilka dni w widoku ogólnym. Pozostałe recenzje były opłacone, więc 8-9/10. Moja recenzja powisiała kilka dni i zniknęła bez żadnego powiadomienia. Autorka mi wysłała wiadomość, że bardzo jej się nie podobało co jej napisałem i jest dotknięta, bo to jej debiut i próbuje swoich sił po raz pierwszy. Trochę popisaliśmy, wyjaśniłem o co mi chodziło i ostatecznie przyznała mi rację, mówiąc, że o tym nie pomyślała ;) Oczywiście każde z nas uznało, że wygrało tę kłótnię.

Pod kolejną ksiązką autorki napisałem, że się myliłem przy ocenie jej pierwszej książki i spierdolony pomysł to był dopiero przy drugiej (również grzeczniej) i cyk BAN xD

@WujekAlien o kurde, szkoda, że nie zrobiłeś inby na wykopie. Taka cenzura w stylu GoWork mogłaby im się nieźle odbić czkawką, gdyby to wrzucić na sociale, do artykułów i recenzji sponsorowanych tam to już wszyscy przywykli, ale recenzje lecące za krytykę współpracujących z LC autorów to już grubo.


Sama wrzucam na LC recki i jestem aktywna na forum w coweekendowych wątkach, mam w znajomych sporo ciekawych ludzi, których wpisy i recki aż miło poczytać, ale generalnie uważam, że temu portalowi przydałaby się albo poważna, polskojęzyczna konkurencja, gdzie byłaby większa przestrzeń na rozmowy o książkach, niż sekcje forów łaskawie podczepione pod artykuły sponsorowane, albo poważne zmiany, gdzie to użytkownicy byliby na 1 miejscu, a nie słup reklamowy.

@Telezajaczek to nic by nie zmieniło, bo LC to portal, z którym się nie da wygrać. Mają monopol na książki i żadnej konkurencji. Sam używam Goodreads, ale on nie jest alternatywą dla LC dla polaków.

@WujekAlien ze smrodem w necie by tak prosto nie wygrali, a co do ewentualnej konkurencji - nie takie giganty polskiego neta już upadły. Zgadzam się, że Goodreads to kiepska alternatywa dla Polaków (wgl dla wszystkich spoza kręgu anglojęzycznego), ale już polski booktok jest nieźle rozwinięty i na pewno więcej Julek licealistek zasugeruje się przy wyborze książki booktokiem albo booktube, niż LC.

@Telezajaczek Julki z booktoka też dostają pieniążki za pochlebne opinie, obserwowałem kilka z nich, dopóki nie zaczęły opisywać tanich romansideł jako 9/10 :( dlatego polecajek szukam na Hejto lub na zagranicznym booktubie/booktoku.

@WujekAlien ale z drugiej strony masz laski, które content robią na nabijaniu się ze złych książek, jak Prostracja, i mają z tego spore wyświetlenia, więc jakoś się równoważy

Zaloguj się aby komentować