86 + 1 = 87
Tytuł: Vampire Crawlers: The Turbo Wildcard from Vampire Survivors
Developer: poncle
Wydawca: poncle
Rok wydania: 2026
Gatunek: Deckbuilder
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 31h
Ocena: 9/10
Jako że utknąłem trochę w BG3 (a raczej straciłem chęci jak na razie po jakichś 120h gry xD) stwierdziłem że trzeba sobie zrobić przerwę na jakiegoś indora i padło na nowych Vampirków zwłaszcza że karcianki to oj lubię. Chciałem też sprawdzić czy oryginalna gra która okazała się szalonym hitem jak na tak prostą formułę była tylko fartownym przypadkiem, czy też panu developerowi Luca Galante uda się powtórzyć ten sukces.
No i kurde bele, znowu mu się udało, mimo że studio z solo developera rozrosło się do jakichś 25 osób czuć że oryginalny pomysłodawca trzymał wszystko za łeb i wiedział co robi, bo jego nowy twór bawi chyba jeszcze lepiej niż oryginał. Mimo całkowitej zmiany gatunku gra nadal jest szybka, pomysłowa, pozwala wykręcać kosmiczne buildy a otwieranie skrzyneczek, chlastanie tabunów różnego rodzaju potworków i wściekle dobry system walki powoduje podobne wyrzuty dopaminy jak w oryginale.
Zamiast nieskończonej mapy i gry w czasie rzeczywistym, nasz avatar spaceruje sobie po losowo generowanych mapkach i wdaje się w bójki z grupami niemilców znanymi z poprzedniej gry. Ot potworki stoją sobie w kilku rzędach a my naparzamy w nich kartami podzielonymi na czerwone (dmg), żólte (buffy), niebieskie (armor i heal) oraz fioletowe (ekstra mana). Każda karta wymaga określonej ilości many żeby ją zagrać. Kiedy skończy się mana, kończy się runda i ciągniemy nową rękę a potwory odpalają ataki.
So far so good, ale co jest najzajebistsze w tym systemie (i co ważne, dopiero pod koniec gry rozwija on w pełni swoje skrzydła) to kosmiczne combosy jakie możemy generować zagrywając karty w odpowiedniej kolejności. Nie wiem czy uda mi się to wytłumaczyć tak żeby było zrozumiałe ale się postaram, bo to jak dla mnie najlepszy ficzer tej gry :P
Zamiast zagrywać karty losowo, powinniśmy się starać zagrywać je w zależności od tego ile "kosztują" many, bo każda następna karta w łańcuchu dostaję mnożnik do tego ile zadaje obrażeń albo dodaje bonusów. Jeśli więc karta dodaje nam 6 punktów pancerza i kosztuje 2 many, zagrywając karty w kolejności 0 (tak, są karty które koszutją 0 many xD), 1, 2 dostaniemy wielokrotnie więcej armora niż gdybyśmy ją zagrali od razu. Żeby tego było mało, wędrując po lochach natkniemy się często na "dzikie" karty, które resetują koszt many - możemy więc zagrac karty w kolejności 0, 1, 2, 3, Wildcard i znowu 0, 1, 2... nie przerywając combo. Ja w ten sposób doszedłem chyba do combo x19 wykręcając jakieś chore liczby xD
Pomiędzy etapami będziemy mogli dokonać ulepszeń w wiosce która służy za swego rodzaju hub. A ulepszeń jest naprawdę ogromna ilość, możemy odblokowywać tytułowych crawlerów którzy są normalnymi kartami i dają przez jakiś czas unikatowe bonusy, możemy permanentnie ulepszać staty takie jak dmg, luck, ilość zdobywanych monet czy HP. Możemy odblokowywać karty tarota które sa na stałe przypisane do danego runu i sprawiają np. że pancerz nie znika po skończeniu rundy, możemy wsadzać w karty sloty na klejnoty zdobywane w trakcie przemierzania lochów które dają jeszcze inne bonusy, no jest tego masa.
Kilka tygodni temu grałem w EA Slay The Spire 2 i byłem pewien że to będzie moja karcianka roku, ale jednak to co poncle odjebało w Vampire Crawlers zjada Slay The Spire bez popity, nie mogę dać tej grze lepszej rekomendacji xD
Odejmuję oczko bo gra się trochę wolno rozkręca i imo średnio tłumaczy te wszystkie systemy ale jak już się ogarnie co i jak to nie idzie się oderwać.
#gamesmeter
