7 815,60 + 15,20 + 21,37 = 7 852,17
Plany były trochę inne, pobudka ustawiona wcześniej - ale najwyraźniej organizm się swego domagał i po położeniu się o 1:30 nie szło wstać na czas i obudziłem się o 6
Dziś stwierdziłem, że absolutnie się nie spieszę i lecę na pełnym chillu - i pewnie dlatego wyszedł mi najszybszy papaton w tym roku xD
Tym razem wybrałem alternatywną trasę - omijając Zalew Nowohucki, przeleciałem przez las i w końcu wypróbowałem nową drogę rowerową. Potem Lasek Mogilski i hyc! przez Wisłę, by przelecieć ścieżką po południowej stronie. Lubię tamtędy tuptać, człowiek się czuje ciut bliżej natury, jest wybieg dla koni, jest bocianie gniazdo (póki co puste), jest o kilometr dłużej i w ogóle fajnie
Potem znowu przeleciałem przez Wisłę i doleciałem do jedynej w okolicy piekarni czynnej w niedzielę - oczywiście taka Ą-E-D⁎⁎a-Drewno
Stamtąd już zaledwie 4 km z hakiem do domu, po drodze chwila nacieszenia oczu widokiem odmarzającego z wolna Stawu przy Kaczeńcowej i na koniec wspinaczka w znoju na moje wzgórze.
W domu lekki ochrzan że mogłem wrócić wcześniej, a następnie zeżarty caluteńki arbuz mini, wczoraj kupiłem w biedrze i to był strzał w dziesiątkę bo był ARCYPRZEPYSZNY
Miłej niedzieli! A wszystkim Paniom wszelkiego co dobre!
#sztafeta #bieganie #2137
