6817,28 + 11,01 = 6828,29
No i jednak, mimo że mamy końcówkę marca, to gdy dziś rano wyszedłem przed dom - natychmiast zawróciłem po maskę. Cuchnęło jak na płonącym wysypisku
Lenia straszliwego miałem, cudem tylko wyszedłem pobiegać - ale na bieg już nie starczyło i został z tego tylko taki rachityczny trucht, byle coś się poszwendać, zrobić niezbędne zakupy i dotrzeć do domu. No nic, bywają i takie dni - cóż na to poradzić?
Minęło parę dobrych godzin a Krakowie nadal cuchnie, a miało się kurde poprawić! Ech
Nic to, miłego!
#sztafeta
