4 271,58 + 10,22 = 4 281,80
Powiem tak - udało się i jestem zadowolony :P Pierwszy bieg 10km od 6 marca i cykałem się, że spuchnę, zwłaszcza, że Gdynia jest zdradliwa (wbrew opinii ludzi z południa ona wcale nie jest płaska). Będzie to mój bieg referencyjny, jak w listopadzie sprawdzę czy udało się wypracować progres.
W każdym razie zacząłem spokojnie, długo trzymałem się w zielonej strefie, bo cały czas nie byłem przekonany czy uda się skończyć bez przejścia w chód (spoiler - udało się). Na Świętojańskiej grupa ludzi, którzy byli moimi pacemakerami i o tym nie wiedzieli się złamała - nie oni pierwsi przekonali się o tym, że Świętojańska to długi, niewidzialny gołym okiem podbieg. Mi udało się nie tylko utrzymać tempo, ale powoli zaczynałem przyspieszać, wiedząc, że meta coraz bliżej. Na bulwarach to stwierdziłem, że "dobra, chyba nie padnę, więc tylko kontrolować oddech i powoli nabierać tempa.
Ogólnie fajnie się biegło - jeszcze rano jadąc do Gdyni nienawidziłem Loginusa z przeszłości, który mnie zapisał na tą imprezę, a na mecie cieszyłem się, że nie ma kontroli antydopingowej, bo by stwierdzono dopamine we krwi ^^
Aaaa i dwie rzeczy dla czytających. Pierwsza rzecz - ten bieg to Bieg Urodzinowy (a setne to są urodziny) Gdyni. A druga to moje założenia przed startem to było:
1h30m i max 30m chodu (najgorszy scenariusz)
1h:10m (najlepszy scenariusz)
Także chyba nie znałem swego męstwa :P
#sztafeta
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

