Dyskusja użytkownika enron
36 154,19 + 21,37 = 36 175,56
Tym razem bez lenia, bo na bieżąco
Coś spać nie mogłem, parę razy w nocy się budziłem i za każdym razem stwierdzałem "ej, 2/3/4 rano to za wcześnie, śpij pacanie" - bo wiedziałem, że mam zrobić zakupy w mięsnym który jest czynny od 8 rano, co oznaczało że powinienem wystartować bardziej w okolicy 6. W końcu wstałem jakoś po 5, jakoś tam się powoli poogarniałem, kotę poczochrałem i nakarmiłem, a koniec końców o tej 6 założyłem buty i oświetlenie i wyszedłem na bieg.
Sobota, więc oczywiście papaton bo czemu nie. Normalnie bym leciał nad Wisłę, potem wałami i z powrotem - ale tym razem miałem inny plan
Biegnąc standardową trasą obserwowałem pobliską budowę trasy S7 - i gdy stwierdziłem absolutny brak objawów jakiejkolwiek aktywności, wdrożyłem program HIGHWAY EXPLORER
Od razu przy wylocie z osiedla skręciłem w lewo na świeżutko położony asfalt na zjeździe z estakady, wbiegłem na górę i zawróciłem by polecieć tym cudem inżynierii drogowej
Biegło się super - przez wszechobecną mgłę widoczność była może na 5 metrów przy mojej, niby mocnej, lampce ale byłem spokojny, bo jedno podejście już robiłem i wiedziałem, że spaść nie ma jak, a uważać trzeba tylko na graty pozostawione na drodze
Potem już poleciałem sobie standardowymi ścieżkami, zahaczywszy o Zalew Nowohuckii gdzie mimo mgły, zaledwie +1°C i względnie wczesnej pory już całkiem obrodziło biegaczami. Na koniec tradycyjny wjazd na osiedle, piekarnia, mięsny i w stanie objuczonym doleciałem do domu.
Jutro kolejny papatonik w planie, a jakże!
Miłej soboty!
#sztafeta #bieganie #2137
