356 + 1 = 357
Tytuł: Rozjemca
Autor: Brandon Sanderson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: e-book
Liczba stron: 632
Ocena: 7/10
Sanderson ma zdolność do konstruowania postaci, które się lubi i im się kibicuje. Niestety, dużo gorzej poszło mu z intrygą.
Tak gdzieś do 70 procent książki miałem w głowie: wow, ta książka ma wszystko. Intrygę, mistycyzm, tajemnicę i romans. Wtedy autor zaserwował rozwiązanie.
Wszystkie wątki zaczynają się nagle kończyć i to nie do końca w logiczny sposób. Intryga, robi się trywialna. Sanderson po prostu odwracając szachownicę zamienia dobrych i złych... Chociaż tak naprawdę to nie. Wjeżdża w nią na pełnej z partyzanta.
Tak jakby stracił serce do tej historii i ciekawie konstruowanego świata. Fizyka magii dzieje się "bo tak". Wątek miłosny zamienia się w romantasy dla nastolatek, postacie, których już nie chce rozwijać- po prostu giną "bo tak", metamorfozy niektórych bohaterów są śmiesznie naiwne, a ci zaczynają być męczący i zachowują się jak umysłowo ograniczeni.
Gdy pewne postacie mówią cały czas poslugując się ironią - to jest to na miejscu bo na tym zbudowany jest ich szkielet, ale gdy większość zaczyna się tak wypowiadać to dialogi zaczynają być sztucznie "błyskotliwe".
Prawie dosłowne Deus ex machina na finał wszystkiego przyjąłem z takim, acha okej fajnie, a największe zdjęcie maski- godne jakiegoś fanfika z zinów lat 90.
Daję jednak ocenę 7- za konstrukcję świata i magii i jednak porządną dawkę dobrego fantasy- tak do 3/4 książki.
Pierwszy raz chyba napiszę- dodatkowe 100 stron ale z sercem by Rozjemcy nie zaszkodziło.
Jeszcze jedno. Wprowadzam bardzo subiektywną kategorię oceny.
Czy książka dała radę malować obrazy w mojej wyobraźni?
Tak: 4/5
#bookmeter #adelbertczyta
