Komentarze (6)

@bojowonastawionaowca

– Ja to proszę pana mam dobre połączenie. Wstaję rano, kwadrans po szóstej. Od wiosny to już widno. Kwadrans po szóstej jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Żonie i dzieciom robię kanapki do pracy. Szybko się ubieram i wychodzę.

– A śniadania pan nie jesz?

– Tylko kruszanta z kawą. Opłaca mi się jeść jak kanapki mam zrobione?

– Aaaa... fakt.

– Do roboty mam dwadzieścia pięć kilometry. Kwadrans po siódmej, jak wysłucham doktora Rożka w radiu 357, to wsiadam na rower.

– Nie męczysz się Pan?

– Męczę, ale i tak mam dobrze bo metro i autobusy przepełnione, a trasa S8 w korku stoi. Jadę przez Zacisze i Targówek do Wisły - to jest pół godzinki. Potem szybko Tamką albo Dynasy pod skarpę - wiesz pan, poza Agrykolą to jedyne miejsca gdzie można jakieś przewyższenia w stolycy zrobić. Na górze staję przy ramce PWP. Tam wieszam wierszyki. A potem to już z górki, bo tak: Nowym Światem do ronda de Gaulle'a, sprint na Pola Mokotowskie, kawka na Mokotowie i jestem w domu. To znaczy w robocie. I jest za piętnaście dziewiąta. To jeszcze mam kwadrans. To sobie drugą kawkę robię w biurze, to już na videokonfie mam gotową i mogę siorbać to kamery. Po fajrancie prosto do domu i góra 18:30 jestem z powrotem. Golę się, piszę #naczteryrymy, wrzucam kilometry na równik i idę spać.

Zaloguj się aby komentować