Niedawno wróciłem z myjki i miałem wpis robić, ale podepnę się pod zasięgi - Bogu dziękować za program NABŁYSZCZANIE na myjkach ręcznych, bo nie dość że woda demineralizowana, to jeszcze cisnienie prawie że żadne i nie wepchnie się wody tam gdzie się jej rower nie spodziewa.
Poniżej standardowy scenariusz, może mnie ktoś rowerowy wyprowadzi z błędów które popełniam:
No więc podjechałem na myjkę rowerem z napędem zapsikanym WD-40, jest niedziela i kropi więc nikogo poza mną się nie spodziewam. Złotówka w myjkę, program NABŁYSZCZANIE i wstępnie zmiękczam/nawadniam brud. Jak się skończy to przechodzę do nanoszenia piany aktywnej - w moim przypadku z puszki bo wielokrotnie zmieniam biegi, staram się żeby wszędzie weszło a z lancy na myjce byłby to problem. Korzystam z faktu że nikogo nie ma i piana aktywna żre syf. Po kilku minutach zaczynam pracę że szczotą, i tu uwaga że jeśli podjeżdzam tylko na mycie napędu to Fenwick's jest za⁎⁎⁎⁎sty, bo mega rozprężna piana - psikasz jako tako na kasetę a wchodzi wszędzie. Natomiast grubsza posiadówa jak dzisiaj to dowolna piana aktywna i powolutku przemy do przodu. Jak już wszystko wyszorowane to dwójka w myjkę, znowu program NABŁYSZCZANIE i na spokojnie wymywamy cały syf z roweru. Później kilka razy rzucić go na koła żeby strząsnąć wodę, wysuszyć I wyczyścić do końca bawełną łańcuch z resztek syfu, wosk i jazda do domu.